Postaram się w miarę wolnego czasu pokazać świat widziany z mojej perspektywy. Część wpisów poświęcę na to czym się zajmuję na co dzień, jakie są moje pasje, a trochę tego jest więc będzie o czym pisać. Muzyka też się tutaj pojawi, zwłaszcza utwory nie łatwo dostępne w internecie a jak najbardziej ciekawe i warte wysłuchania.
Z założeniem bloga nosiłem się dłuższy czas, ale z lenistwa nigdy tego nie zrobiłem, aż do dziś.
Teraz nastał czas pisania pracy tak więc nie ma czasu na ewentualne wpisy na blogu. Pisać jest o czym nawet bardziej niż zwykle, ale musiałbym zrezygnować ze spania. Wracając wspomnieniami natrafiłem na swój filmik, który kiedyś udostępniłem na popularnym serwisie.Wtedy chciało mi się bawić i zgrałem dźwięk bezpośrednio z magnetofonu i podłożyłem pod film nagrany wcześniej. Ciągle szukam tytułu tej polskiej piosenki. Magnetofon na nim jest świeżo po ponad miesięcznej naprawie, wymianie przełącznika rodzaju pracy i pasków. Wymiana tego sześcio - pozycyjnego przełącznika nie była przyjemna, ani łatwa, ale wybór miałem prosty, albo to zrobię, albo magnetofon poleci na bruk, bo ciągłe trzeszczenie starego przełącznika wskutek pokrzywionych zabrudzonych i pokrzywionych styków było nie do zniesienia. Magnetofon odzyskał dawny blask i liczę, że będzie dale mi towarzyszył.
Oto kolejnych kilka filmików, ale zgranych już bez podmienionego dźwięku.
Pewnego dnia pomyślałem, że fajnie by było coś złożyć. Akurat w obecnej sytuacji bardzo przydatnym dla mnie narzędziem będzie zasilacz. Tak więc zrodził się pomysł budowy zasilacza regulowanego. Pod uwagę brałem różne zestawy z serii gotowych do złożenia. Początkowo moim faworytem był zestaw J-31. Jednak po przejrzeniu całej oferty zestawów z różnych firm wybrałem zestaw NE023.
Zestaw ten charakteryzuje się tym, że zawiera w sobie dwa niezależne zasilacze:
A) regulowany zasilacz 24V o wydajności prądowej 3A
B) zasilacz o stałych napięciach 12V i 5V o wydajności prądowej 1A.
Gdybym nie był leniem wytrawiłbym płytkę, a tak kupiłem cały zestaw w formie klocków do samodzielnego złożenia. Do zasilacza wybrałem transformator toroidalny o symbolu TST100/004
Transformator ten posiada podwójne uzwojenie wtórne 2x12V. W moim przypadku połączyłem szeregowo dwa uzwojenia wtórne celem uzyskania 24V na wyjściu do zasilenia regulowanej części zasilacza.
Do zasilania części nieregulowanej zastosowałem 12V transformator, który nabyłem z jakiejś starej lampki. Początkowo nie mogłem zidentyfikować, które uzwojenie jest wtórne,a które pierwotne. Dlatego też pozwoliłem sobie troszeczkę go rozebrać.Jak łatwo zauważyć uzwojenie wtórne jest nawinięte grubszym drutem niż pierwotne.
Pierwotne:
Wtórne:
Oczywiście istnieje jeszcze inna zależność między uzwojeniem wtórnym, a pierwotnym. Uzwojenie pierwotne ma większą rezystancję od uzwojenia wtórnego. Praktycznie bez rozbierania możemy zidentyfikować jak podłączyć transformator. Wszystko co wcześniej napisałem tyczy się transformatorów obniżających napięcie. Dodatkowo ja miałem prosto bo uzwojeń wtórnych nie miałem dzielonych.
Do całości zastosowałem radiator którego typu nie pamiętam. Zresztą czy to ważne? W sklepie i tak po typie radiatora nie dostaniemy.
Tranzystor T1 (TIP127) oraz układ scalony US1(LM317) wymagały zastosowania przekładki mikowej. Ja zastosowałem podkładki mikowe do każdego z układów w obudowach TO-220 z metalowymi wyprowadzeniami. Później sprawdzając poprawność montażu załatwiłem się nie zbierając papierem ściernym zadziorów pozostałych po wierceniu. Tak więc całą operację przykręcania radiatora przeszedłem dwa razy. Zasilacz mimo tego, że jest całkowicie sprawny jest cały czas nieukończony. W najbliższym czasie projekt zasilacza doczeka się obudowy, a obecnie prezentuje się następująco:
Z zakupem domeny nosiłem się długi czas. Brakowało mi tylko pomysłu na nazwę. Dwa dni temu w wannie wpadłem na dość dobrą nazwę stworzony-do-miłości. Jednakże nie pasowały mi polskie znaki w nazwie, a bez nich to też mi się nie podobało. Dzisiaj z samego rana jak tylko wróciłem do domu przełożyłem tą nazwę na angielski i tak jest www.created-to-love.pl .Nazwa wzięła się z prostej przyczyny. Prawie zawsze gdy coś robię to mam tendencję do nieuwagi i tudzież zrobienia sobie ziazia. Dlatego doszedłem do prostych wniosków, że ja to do miłości nie do pracy jestem stworzony. Mama mówi, że to dopiero kobieta oceni do czego się nadaję, ale co tam ona może wiedzieć.
Przez weekend postanowiłem postawić sobie Ubuntu. To moja pierwsza styczność z linuksem. Początkowo chciałem go zainstalować z płyty, ale niestety niedomaga w niej laser i liczne błędy odwiodły mnie od tego pomysłu. Nie miałem dostępu do pendriva, więc początkowo chciałem wykorzystać odtwarzacz mp3, ale nie obsługuje on funkcji bootowania. Później wpadłem na pomysł wykorzystania karty pamięci, ale i ten pomysł spełzł na niczym. Docelowo pożyczyłem napęd z innego komputera i instalacja linuksa ruszyła z kopyta. W swoim komputerze mam 80GB dysk. Początkowo miałem na 40GB partycji zainstalowany windows xp. Druga partycja o tym samym rozmiarze była swego rodzaju magazynem. Przed instalacją Ubuntu podzieliłem partycje d na pół. Na jej końcu utworzyłem partycję swap 2GB i około 18GB partycję przeznaczoną na Linuksa. Cały proces instalacji Linuksa trwał dość długo, ale przebiegł bezproblemowo. Schody zaczęły się dopiero później. Dziwnym trafem nie zainstalował mi się GRUB w MBR. Próbowałem tego dokonać za pomocą dystrybucji live ubuntu, którą zainstalowałem. Nie dałem rady pokonać tej trudności mimo wklepania mnóstwa instrukcji. W końcu GRUB osiadł w MBR,jednak z błędem. Zamiast ekranu ładowania windowsa zobaczyłem napis grub> i tyle. Doraźnie użyłem Super Grub2 Disk przy pomocy którego mogłem uruchamiać i Windowsa xp i Ubuntu. Program ów nie potrafi nadpisać GRUBa, tak więc nadaje się tylko jako ratunek w razie awarii. Kolejnym pomocnym mi programem był Rescatux. Zaletą tego programu jest graficzny interfejs, który potrafi bez znajomości żadnych instrukcji linuksowych, naprawić m.in. Sektor rozruchowy MBR oraz uaktualnić GRUBa czego u mnie nie dało się zrobić. Wracając do Super Grub2 Disk wykorzystałem go do uruchomienia mojego Ubuntu z dysku twardego i na nim w terminalu wklepałem ciąg następujących instrukcji:
Pierwszą celem sprawdzenia na której partycji zainstalowaliśmy Linuksa
sudo fdisk -l
W zależności od tego co terminal nam wyświetli:
Teraz przyszedł czas na zamontowanie naszej partycji. W moim przypadku była to partycja sda6:
sudo mount /dev/sda6/mnt
W przypadku innego numeru partycji zamiast sda6 wpisujemy to co wyświetli nam terminal.
Dalej wspisujemy:
sudo mount --bind /dev /mnt/dev sudo mount --bind /proc /mnt/proc
oraz komendę:
sudo chroot /mnt
która to przenosi nas z systemu Live do tego na dysku.
Kolejna instrukcja to juz instalacja GRUBa:
grub-install /dev/sda
Po poprawnym przejściu całego procesu instalacji naszym oczom powinien sie ukazać taki komunikat:
Po uruchomieniu widzimy takie menu wybory systemu:
W kolejnych wpisach przybliżę możliwości tego programu rozruchowego. Pokaże jak zmienić tło, kolor liter, ich wielkość. Zmienimy również aby zamiast Linuksa domyślnie uruchamiał się nam Windows i na odwrót. Ustawimy również by menu wyboru systemu wyświetlało się nam dłużej niż 10s. Jednym słowem postaram się wyczerpać temat możliwości GRUBa w wersji 1.99 RC1 do końca.
Na deser tak prezentuje się nasz Ubuntu w wersji 11.04 Niebiańska Nimfa:
Od kilku dobrych dni nie odzywałem się, bo z jednej strony nie było o czym pisać, a z drugiej czasu nie miałem. Dzisiaj byłem pierwszy raz od długiego czasu na rynku w Będzinie. Wybrałem się Jak to zwykle mam w zwyczaju nad Przemszę, gdzie można zobaczyć jak i kupić wiele ciekawych rzeczy. Zawsze tam będąc poszukuję taśm magnetofonowych. Najfajniejsze jest to, że kupując taką taśmę nie wiem czy jest i co jest na niej nagrane. Takie jajko niespodzianka. Tym razem udało mi się upolować nagranego Stilona i co ciekawe pierwszy raz czystą taśmę Orwo w dodatku pierwszą tej firmy w mojej kolekcji. Za każdą dałem 5zł, a tak się prezentują:
Prócz taśm zaszalałem kupując za kolejnego piątaka kartę dźwiękową Creative CT4810:
Wiem nie wygląda ona za super, ale trafiłem tak szczęśliwie, że jest ona w 100% sprawna. Nie obeszło się jednak bez cyrków. Poszukując pod nią sterowników dowiedziałem się, że jest to karta bardzo konfliktowa, o czym przekonałem się na własnej skórze zamieniając w akcie rozpaczy gniazda PCI. W pierwszym wolnym mimo poprawności instalacji sterowników, były zwiechy i niesamowity pisk, w drugim wolnym już coraz to rzadsze przywieszenia. Pomyślałem do trzech razy sztuka i zaaplikowałem ją w ostatnie wolne gniazdo PCI za karta sieciową. O dziwo problemy minęły jak ręką odjął. Po pierwszych testach słuchowych odnoszę wrażenie, że dźwięk jest o niebo lepszy od zintegrowanej AC’97. Niskie jak i wysokie tony są o wiele bardziej wyrazistsze. Ogólnie jestem zadowolony z ceny i z karty. Oby tylko nie miała takich szumów na wejściu liniowym jak zintegrowana.
Po powrocie zabrałem się za poprawianie tłumika, który ocierając się o uchwyty mocujące w samochodzie wprawiał je przy większych obrotach w rezonans. Dało się wtedy usłyszeć bardzo denerwujące dźwięki podczas jazdy. Zobaczymy czy udało mi się zrobić to do porządku, czy będzie poprawka z rozrywki.
Dzisiaj od samego rana zajmowałem się muzyką. Udało mi się znaleźć dwa utwory, których tytułów niestety nie znałem. Bariera językowa robi swoje. Kiedyś chciało mi się bawić i nakręciłem filmik, a następnie zgrałem muzykę z magnetofonu i podmieniłem ją w nim. Skoro wspominam o muzyce to wypada by ten filmik ujrzał światło dzienne:
Powyższy utwór był zgrywany praktycznie zaraz po wymianie przełącznika rodzaju pracy. Poprawa w jakości jest kolosalna w porównaniu z tym starym. Prócz tego nie słychać już cicho grającego prawego kanału jak kiedyś. Ponad 20 lat temu nagrano tą piosenkę, a nie słychać tego upływu lat. Od zawsze uważałem, że kaseta magnetofonowa w chwili wypuszczenia na rynek już była porażką. Sam nagrywałem trochę na kasetach Sony, TDK i w obecnej chwili nagrania nadają się do remasteringu. Drżenie, kołysanie dźwięku to domena kaset. Natomiast taśma szpulowa brzmi wspaniale mimo, że jest ponad dwa razy starsza od kaset które nagrywałem. Szkoda, że teraz nie ma dostępu do nowych taśm. Próbowałem nagrywać na tych co mam, ale to już nie to. W zeszłym roku przegapiłem możliwość kupna czyściutkich taśm Stilon An-35 w liczbie 5 sztuk, każda po 5zł. Do tej pory żałuję takiej okazji. Sam w swoich zbiorach mam identyczną nieużywaną w pudełku. Postanowiłem jednak, że jej nie tknę i zostanie tak na zawsze w tej folii. Kiedyś pokażę ją swoim dzieciom.Można nawet powiedzieć, że to taki kawałek historii. Jutro wrzucę jej fotki, bo nie wypada kryć takiego białego kruka.
Kolejny nie związany akurat z moimi dzisiejszymi poszukiwaniami:
Kiedyś widziałem go na youtubie, ale użytkownik, który go wrzucił usunął go sam nie wiem czemu. Na całe szczęście miałem kopię na dysku i po lekkim pogłośnieniu muzyki ja go zuploadowałem. Mam nadzieję, że kiedyś wybiorę się na taki koncert. Od zawsze ciekawiło mnie jak brzmi towarzystwo orkiestry symfonicznej z The Orchestrą. Czy aby na pewno instrumenty skrzypcowe nie giną w takich występach na żywo. Jedno jest pewne z widowni kapitalnie wygląda tak umieszczona z tyłu orkiestra. Coś pięknego dla oczu, a miejmy nadzieję dla uszu też.