Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z życia wzięte. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z życia wzięte. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 kwietnia 2014

Szlifierka czyli elektronarzędzie okiem serwisanta

Od pewnego czasu zaczęła krążyć mi po głowie myśl z zakupem szlifierki kątowej. Interesowało mnie coś małego, poręcznego czyli coś pokroju 125mm. Na wydanie miałem ok. 300zł i w tej kwocie można już coś znaleźć. Początkowo skłaniałem się ku firmie DWT. Tu nie chodzi o jakość produktów, a po prostu o cenę. Mój wybór padł na model WS 09-125 TV (860W) , a później na WS 10-125 TV (1010W). Oba z modeli firmy DWT dysponowały regulatorem prędkości obrotowej co moim zdaniem jest przydatnym bajerem w szlifierce, kolejnym plusem elektronarzędzi tej firmy jest fakt, że klient indywidualny może dostać 4 lata gwarancji na swój produkt. Wystarczy wykonać przegląd po dwóch latach i mamy kolejne dwa lata na gwarancji. To by było na tyle plusów. Ostatnio miałem okazję oglądać właśnie taką wiertarkę pod koniec okresu gwarancji i postanowiłem sobie darować zakup szlifierki z serii WS. Jako taki smaczek mogę napisać tyle, że firma DWT jako jedyna wśród firm produkujących elektronarzędzia uważa, że sprężynki stojana zakładane na szczotkotrzymacze są osobnym elementem i nie dołącza ich do swoich stojanów. Osobiście dla mnie to jest coś dziwnego, bo pierwszy raz się z czymś takim spotykam, by tak drobną część traktować jako osobny element. Wracając do tematu szlifierek kolejnym moim faworytem była szlifierka firmy MAKITA, dokładnie model GA5030. Skłaniałem się ku tej firmie z jednego prostego powodu - tanie dobrej jakości części zamienne, poza tym mają bardzo dobry program serwisowy MSI, który w prosty sposób pokazuje jak coś rozebrać lub złożyć.Kolejnym plusem tego modelu jest przykręcany do obudowy stojan co mimo, że na początku może być bez znaczenia to z czasem staje się czymś ważnym gdy nieprzykręcany stojan po czasie staje się luźny, niestety fizyka bywa nieubłagana. Jeśli chodzi o części to przykładowo wirnik do szlifierki GA5030 kosztuje około 50 zł, a więc dość tanio w porównaniu do innych firm. Model z regulatorem tej firmy czyli 9562CVR był poza moim zasięgiem finansowym. Dysponując kwotą około 300 zł w grę wchodził również modele firmy METABO czyli W820 (820W) i W720 (720W) jednak brak regulatora spowodował kolejne odrzucenie. Na placu boju została ostatnia z firm - BOSCH. Do wyboru w kwocie ok 300zł były dwa modele GWS 7-125 i GWS 850 CE. Pierwszy z nich nie posiadał regulatora, a więc odpadł w przedbiegach, a więc wybór padł na GWS 850 CE. Czy dobrze wybrałem, sam jeszcze nie wiem. Słyszałem opinie, że ten model jest mimo swoich 850W słaby, może i to prawda, ale wszystko zależy do czego ktoś używa szlifierki w dodatku tak małej. W pudełku prócz samej szlifierki znajdziemy instrukcję obsługi, osłonę tarczy, rękojeść, podkładkę i nakrętkę. Nie bez znaczenia jest trzyletnia gwarancja po rejestracji urządzenia na stronie. Za zaletę można też uważać możliwość ominięcia regulatora jeśli ulegnie on awarii. Ogólnie sprzęt nie był tani, w dodatku to niebieska linia czyli ta lepiej wykonana od zielonej. Czas pokaże na ile był to zakup trafny.

wtorek, 23 października 2012

BBC w Polsce, czyli oglądanie i nagrywanie

Jako zapalony fan ELO natknąłem się na okazję obejrzenia programu w BBC 4. Szperając trochę w internecie uzmysłowiłem sobie, że u nas w Polsce tak łatwo tego nie będzie dało się obejrzeć. Jednakże znalazłem sposób i na obejrzenie i na nagranie programów z tejże stacji.
Opiszę, tutaj wszystko na przykładzie Firefoxa i FoxyProxy Standard. Analogicznie można to samo zrobić na Proxy Switchy na Google Chrome.
Pierwsze co to instalujemy dodatek FoxyProxy Standart do Firefoxa. I w nim w polu Wybierz tryb ustawiamy Proxy według wzorców i priorytetów.


Kolejne co to klikamy Dodaj nowe proxy i na karcie Ogólne wpisujemy nazwę proxy.


Następnie przechodzimy na kartę Szczegóły proxy i w pola Serwer lub adres IP oraz Port wpisujemy dowolnie wybrane brytyjskie proxy oraz port np.195.8.126.22:8888



W poszukiwaniach proxy możemy skorzystać np. z stron poniżej:
http://www.xroxy.com/proxy-country-GB.htm
http://www.aliveproxy.com/gb-proxy-list
http://www.freeproxylists.net

Kolejnym krokiem jest przejście do karty Adresy URL wzorców i wybranie Dodaj nowy wzorzec. Tutaj wypełniamy tylko pola Nazwa wzorca  i w pole Wzorzec URL wpisujemy http://www.bbc.co.uk/* , gdyż dzięki temu już ze strony głównej BBC  mamy możliwość przejścia wprost do iPlayera.



Gdy już mamy wszystko skonfigurowane możemy sprawdzić czy mamy możliwość oglądania  materiałów z BBC. Może się też zdarzyć, że co jakiś czas będziemy musieli zmienić proxy przez nas używane, gdyż przestanie ono działać. W takim wypadku edytujemy wcześniej utworzony profil i na karcie Szczegóły  proxy zmieniamy tylko dane w polach Serwer lub adres IP oraz Port wszystko inne pozostawiając bez zmian.



Instalacja Get_iPlayer



Teraz przyszedł czas na najlepsze, czyli na pobranie interesującego nas materiału video.
Aby pobrać go posłużymy się programem Get_iPlayer, który możemy pobrać pod linkiem:
Get_iPlayer
Instalacja przebiega standardowo.




U mnie domyślna ścieżka instalacji C:\Program Files (x86)\get_iplayer jest wynikiem korzystania z 64-bitowej wersji systemu Windows




Po przejściu całego procesu instalacji uruchamiamy notatnik z prawami administratora i przechodzimy do miejsca w którym jest Get_iPlayer zainstalowany, a domyślnie jest to ścieżka:
C:\Program Files (x86)\get_iplayer i edytujemy plik get_iplayer.cmd


Domyślnie ten plik nie zawiera zdefiniowanego adresu proxy tak więc niemożliwe jest pobranie czegokolwiek.
Do kodu zawartego w tym pliku:

@echo off
perl.exe get_iplayer.pl %*

dodajemy linijkę:

 --force --subtitles -p http://195.8.126.22:8888

Powyższa komenda uwzględnia znalezione przez nas proxy jak i pobierze razem z filmem napisy
Całość prezentuje się następująco:

@echo off
perl.exe get_iplayer.pl --force --subtitles -p http://195.8.126.22:8888 %*



Po tych zabiegach mamy program gotowy do pracy. Jedną z rzeczy wymagających skorygowania jest ścieżka docelowa w której zapisywane są pliki pobrane z internetu przez program .
Domyślna ścieżka wygląda następująco:

C:\Users\Nazwa_użytkownika\AppData\Local\VirtualStore\Program Files (x86)\get_iplayer\Downloads 

Aby temu zaradzić uruchamiamy Get_iPlayer i w konsoli wpisujemy polecenie:

get_iplayer --prefs-add --output "c:\temp"

Dzięki czemu Get_iPlayer będzie zapisywał wszystkie pobrane pliki w folderze temp na dysku c


Pobieranie materiałów



Pierwszą rzeczą o której należy wspomnieć to fakt, że materiały na stronie BBC dostępne są tylko przez 7 dni od daty ich emisji.

Uruchamiamy program Get_iPlayer i naszym oczom ukazuje się obrazek:


Najlepiej dodatkowo otworzyć sobie stronę BBC i zobaczyć w programie co interesującego możemy pobrać. W formie przykładu pobierzemy program Timeshift i w tym celu w oknie programu piszemy komendę:

get_iplayer Timeshift


Program wyszuka dla nas materiały zawierające w nazwie Timeshift. Nas będzie interesował materiał oznaczony numerkiem 892. W celu jego pobrania wpisujemy w konsolę:

get_iplayer --get 892

Jeśli wszystko wykonaliśmy poprawnie to naszym oczom powinien ukazać się taki obrazek:


Po ściągnięciu całego materiału powinniśmy zobaczyć obrazek ze znakiem zachęty:


Cały proces dobiegł końca, tak więc pobrany materiał wraz z napisami w formacie .srt znajdziemy c:\temp




poniedziałek, 25 czerwca 2012

Wspomnienia...

Teraz nastał czas pisania pracy tak więc nie ma czasu na ewentualne wpisy na blogu. Pisać jest o czym nawet bardziej niż zwykle, ale musiałbym zrezygnować ze spania. Wracając wspomnieniami natrafiłem na swój filmik, który kiedyś udostępniłem na popularnym serwisie.Wtedy chciało mi się bawić i zgrałem dźwięk bezpośrednio z magnetofonu i podłożyłem pod film nagrany wcześniej. Ciągle szukam tytułu tej polskiej piosenki. Magnetofon na nim jest świeżo po ponad miesięcznej naprawie, wymianie przełącznika rodzaju pracy i pasków. Wymiana tego sześcio - pozycyjnego przełącznika nie była przyjemna, ani łatwa, ale wybór miałem prosty, albo to zrobię, albo magnetofon poleci na bruk, bo ciągłe trzeszczenie starego przełącznika wskutek pokrzywionych zabrudzonych i pokrzywionych styków było nie do zniesienia. Magnetofon odzyskał dawny blask i liczę, że będzie dale mi towarzyszył.


Oto kolejnych kilka filmików, ale zgranych już bez podmienionego dźwięku.
Bee Gees "Woman In You" z filmu Staying Alive:


Bee Gees "Breakout" z filmu Staying Alive:


Bee Gees "Life Goes On" z filmu Staying Alive:



piątek, 18 maja 2012

Stworzony do...

Z zakupem domeny nosiłem się długi czas. Brakowało mi tylko pomysłu na nazwę. Dwa dni temu w wannie wpadłem na dość dobrą nazwę stworzony-do-miłości. Jednakże nie pasowały mi polskie znaki w nazwie, a bez nich to też mi się nie podobało. Dzisiaj z samego rana jak tylko wróciłem do domu przełożyłem tą nazwę na angielski i tak jest www.created-to-love.pl .Nazwa wzięła się z prostej przyczyny. Prawie zawsze gdy coś robię to mam tendencję do nieuwagi i tudzież zrobienia sobie ziazia. Dlatego doszedłem do prostych wniosków, że ja to do miłości nie do pracy jestem stworzony. Mama mówi, że to dopiero kobieta oceni do czego się nadaję, ale co tam ona może wiedzieć.

sobota, 28 kwietnia 2012

Nieoczekiwane zakupy

Od kilku dobrych dni nie odzywałem się, bo z jednej strony nie było o czym pisać, a z drugiej czasu nie miałem. Dzisiaj byłem pierwszy raz od długiego czasu na rynku w Będzinie. Wybrałem się Jak to zwykle mam w zwyczaju nad Przemszę, gdzie można zobaczyć jak i kupić wiele ciekawych rzeczy. Zawsze tam będąc poszukuję taśm magnetofonowych. Najfajniejsze jest to, że kupując taką taśmę nie wiem czy jest i co jest na niej nagrane. Takie jajko niespodzianka. Tym razem udało mi się upolować nagranego Stilona i co ciekawe pierwszy raz czystą taśmę Orwo w dodatku pierwszą tej firmy w mojej kolekcji. Za każdą dałem 5zł, a tak się prezentują:


Prócz taśm zaszalałem kupując za kolejnego piątaka kartę dźwiękową Creative CT4810:



Wiem nie wygląda ona za super, ale trafiłem tak szczęśliwie, że jest ona w 100% sprawna. Nie obeszło się jednak bez cyrków. Poszukując pod nią sterowników dowiedziałem się, że jest to karta bardzo konfliktowa, o czym przekonałem się na własnej skórze zamieniając w akcie rozpaczy gniazda PCI. W pierwszym wolnym mimo poprawności instalacji sterowników, były zwiechy i niesamowity pisk, w drugim wolnym już coraz to rzadsze przywieszenia. Pomyślałem do trzech razy sztuka i zaaplikowałem ją w ostatnie wolne gniazdo PCI za karta sieciową. O dziwo problemy minęły jak ręką odjął. Po pierwszych testach słuchowych odnoszę wrażenie, że dźwięk jest o niebo lepszy od zintegrowanej AC’97. Niskie jak i wysokie tony są o wiele bardziej wyrazistsze. Ogólnie jestem zadowolony z ceny i z karty. Oby tylko nie miała takich szumów na wejściu liniowym jak zintegrowana. 
Po powrocie zabrałem się za poprawianie tłumika, który ocierając się o uchwyty mocujące w samochodzie wprawiał je przy większych obrotach w rezonans. Dało się wtedy usłyszeć bardzo denerwujące dźwięki podczas jazdy. Zobaczymy czy udało mi się zrobić to do porządku, czy będzie poprawka z rozrywki.

czwartek, 5 kwietnia 2012

Echostar DSB 717 - zwycięskie starcie

Kilka dni temu przyszedł zamówiony w serwisie aukcyjnym tuner Echostar DSB 717 z tym, że pechowo trafiłem na wersję z literką "A" w nazwie.Wersja ta delikatnie różni się w porównaniu do swojego przednika. Poniższe zdjęcia wszystko wyjaśniają: 


Z lewej widać wersję Echostara DSB 717A, a z prawej bez tej literki w nazwie.
Zrobiłem jeszcze kilka fotek.
Wersja "A":


Wersja podstawowa:


Moduł dostępu wersji podstawowej:


 Zasadnicza jednak różnica prócz drobnych prawie niezauważalnych zmian w połączeniach i wyglądzie płytki pcb dekodera jest fakt, że wersja "A" ma zabudowany układ odpowiedzialny za parowanie dekodera z kartą nie w module dostępowym, a bezpośrednio na płytce dekodera,jak widać na załączonych zdjęciach. Utrudnia to przy uszkodzeniu dekodera zamianę ewentualnych modułów jak ja chciałem tego dokonać. Zostaje nam albo mozolna wymiana uszkodzonych układów lub przelutowanie układu scalonego z modułu dostępowego do dekodera lub z niego na moduł. Wszystko zależy od wersji która aktualnie posiadamy, a jakiego "dawcę" udało nam się zdobyć. W moim przypadku przy posługiwaniu się "dawcą" z literką "A", a biorca był bez niej miałem do wyboru, albo: wymianę układu scalonego TOP245PN, wraz z transformatorem, plus do tego przelutowanie rezystora SMD 220 Ω, który w dekoderze przeze mnie naprawianym uległ doszczętnemu spaleniu w taki sposób, że nie byłem w stanie odczytać jego wartości. Udało mi się ją dopiero zweryfikować dzięki "dawcy" w którym znalazłem tak samo nazwany element RP102. Druga opcja naprawy dekodera to zamiana układów scalonych odpowiedzialnych za parowanie dekodera z kartą. Ja póki co nie mam stacji lutowniczej i wybrałem opcję pierwszą, która według mnie była łatwiejsza do wykonania zwykłą lutownicą transformatorową. Lutowanie elementów wykonanych w technologii SMD wcale nie było łatwe, poza tym pierwszy raz to robiłem w dodatku transformatorówką. Nie chwaląc się powiem, że wyszło mi to nawet nieźle:


Najważniejsze, że rezystor spełnia swoją rolę. Po złożeniu wszystkiego do kupy odpaliłem dekoder. Taką chwilę warto było nagrać:


Wszystko wyglądało optymistycznie i przyszedł czas na nocne testy na telewizorze, które tez się udały:


Z tej całej historii został mi drugi dekoder całkowicie sprawny, trzeba w nim tylko wlutować rezystor SMD układ scalony TOP245PN oraz transformator. Najważniejsze jest jednak to, że po pewnych problemach przywróciłem zalany wodą dekoder do całkowitej sprawności. Miejmy nadzieję, że jeszcze trochę czasu posłuży. 

wtorek, 3 kwietnia 2012

Echostar DSB 717 - reanimacja

Dobrych kilka dni temu dostałem propozycje naprawy dekodera jak w tytule. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że dekoder nie zepsuł się sam z siebie. Niestety moja ciotka położyła sobie na nim zbiorniczek z  wodą do żelazka. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach woda wylała się na dekoder podczas gdy biedaczek był w stanie czuwania. Pogrom w środku był niesamowity co obrazują poniższe zdjęcia z serii znajdź różnicę na obrazkach:


















Przejrzałem zasoby internetu w celu znalezienia schematu, ale bezskutecznie, ponieważ nie ma go dostępnego. Obejrzałam dokładnie dekoder i prócz tego układu TOP245PN, zauważyłem na spodniej stronie płytki rezystor SMD, który podobnie jak układ padł ofiarą tej powodzi. Co najciekawsze nie jestem w stanie go zmierzyć, bo się spalił, nic na nim nie ma napisanego, nie mam schematu. Typowa beznadziejna sytuacja, ale i z niej znalazłem wyjście. Kupiłem póki co na serwisie aukcyjnym drugi taki sam sprawny dekoder. Później dopiero doczytałem, że Cyfrowy Polsat paruje karty i dekodery. Mam jednak cichą nadzieję, że uda mi się przenieść sam moduł karty z jednego odbiornika do drugiego i wszystko będzie działać. Jeśli to mi się nie uda będę mozolnie mierzył jeden jak i drugi dekoder i wymieniał uszkodzone elementy. Docelowo zamierzam doprowadzić do uruchomienia obydwu dekoderów, jeden będę miał u siebie na pamiątkę tej całej sytuacji, a w razie jej powtórki w sprawny sposób zreanimuję uszkodzoną jednostkę.Cały czas zdaję sobie sprawę z faktu, że Echostar  DSB 717 jest bardzo słabą konstrukcją, jednakże ciotka opłaciła abonament do końca roku i  stąd moja próba ratowania tego dekodera. Kupno całkowicie innego wiąże się z o wiele większymi kosztami niż ta dłubanina w której wystarczy odrobina szczęścia i problem będę miał z głowy.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Silnik wycieraczek i mikser

W zeszłym tygodniu dokładnie w środę korzystając z nadmiaru wolnego czasu, który jak to zwykle marnuję postanowiłem zreanimować silnik wycieraczki przedniej z mojej astry.
Filmik co prawda nie mojego autorstwa pokazuje istotę problemu:
Teraz przejdźmy do działania.
Autor jednego z poradników radził odkręcenie wycieraczek,podszybia, a następnie wykręceniu całego mechanizmu z silniczkiem. Pojawia się proste pytanie po co?
 Ja ten sam problem ogarnąłem szybciej. Pierwsze co to pozbyłem się tej plastikowej rynienki:


Kolejno odłączyłem wycieraczki od silniczka wykręcając nakrętkę łączącą wał silnika z mechanizmem wycieraczek. Następnie wykręciłem cały silnik z samochodu wykręcając trzy śruby zaznaczone na poniższym zdjęciu :

Ostatnim etapem dobierania się do silniczka były odkręcenie kluczem torx dwóch śrubek trzymających jego obudowę.
Naszym oczom ukazał się komutator, który to trzeba wyczyścić z zalegającego na nim czarnego osadu, które zostawiły na nim szczotki. Najlepiej wyczyścić to specjalnym preparatem do czyszczenia styków dostępnym w każdym sklepie elektronicznym.
Po wyczyszczeniu komutatora składamy wszystko do kupy, pamiętając, aby przed podłączeniem wycieraczek do silnika uruchomić go samego celem wyznaczenia sobie swojego położenia startowego. W tym celu podłączamy wtyczkę, uruchamiamy na chwilę zapłon, włączamy i wyłączamy wycieraczki. Teraz podpinamy cięgno wycieraczek i możemy cieszyć się z poprawnie działających wycieraczek.
Poniższy filmik obrazuje prawidłową pracę wycieraczek:


Przy okazji czyszczenia tego silniczka pokusiłem się o wykonanie tej samej operacji ale na mikserze, który podobnie jak wycieraczki miał tendencję do zatrzymywania się.

Ta sama metoda i w tym przypadku zdała egzamin, a komutator doczyściłem tyle ile mogłem:



poniedziałek, 26 marca 2012

Czas wycieczek

Ostatnimi czasu miałem okazję aż 3 razy wybrać się do Gliwic. Każdorazowo  inną trasą wracałem, a inna jechałem na miejsce. Dzisiaj miałem oddać samochód do mechanika, ale tak się złożyło, że go nie odwiozłem. Jednym z mankamentów mojego samochodu ostatnio stały się bardzo wolno chodzące wycieraczki i w czwartek czeka mnie rozbieranie silniczka. Może jeszcze da się go uratować.
Wracając do tematu pracy którą mam nadzieję uda mi się wykonać, postanowiłem wykonać zasilacz laboratoryjny do potrzeb domowych. Oczywiście nie będę go próbował robić zupełnie samemu, lecz kupię gotowy kit, najprawdopodobniej J-31.
Kolejne pomysły, które mi się rodzą w głowie to grzebanie dalej przy motorowerze. Akurat pogoda jest, więc na początek zakupię podkładkę dystansową trybu zdawczego, której to najprawdopodobniej nie założyłem ani razu rozbierając kilka razy silnik. Spowodowało to powolne uszkadzanie duraluminiowego korpusu silnika przez obracające się sprzęgło.Poprzednio korzystałem z książki "Motorowery Romet-obsługa i naprawa", ale nie jest ona zbyt dokładna, bo wiele interesujących mnie problemów opisuje zbyt pobieżnie. Udało mi się dorwać książkę "Jeżdżę motorowerem" J. Podlaskiego, która to jest cennym źródłem informacji. Znalazłem w niej nazwy podzespołów motoroweru, które nie wiedziałem jak nazwać by znaleźć je w sklepie. I tak też była w niej wyszczególniona ta podkładka, której mojemu sprzęgłu brakowało.
Jutro czeka mnie kolejny ciekawy wykład z termowizji, ale mam go dopiero o 13, więc można powiedzieć, że dzień się dla mnie dopiero rozpoczyna. Na pewno przed drugą się dzisiaj nie położę.                   

sobota, 24 marca 2012

The Longest Journey


Zeszły tydzień upłynął mi znowu pod znakiem robienia kilometrów samochodem.  Zaliczyłem dwie dość długie wycieczki do Gliwic, jedną w czwartek, a drugą wczoraj.  Co najciekawsze, za każdym razem poruszałem się na tym samym programie nawigacyjnym, wybierając ten sam typ trasy. Początkowo część drogi pokonałem sam, ale wracając skorzystałem z nawigacji, która zaprowadziła mnie przez Zabrze, Bytom, Piekary Śląskie, Bobrowniki, Wojkowice, Grodziec  wprost pod drzwi domu. Uważam, że najprościej, a co ważne najdogodniej byłoby skorzystać z A4, ale program zdecydował zupełnie inaczej wybierając ciekawą podróż skrajem placu budowy DTŚ. Kolejna wycieczka czeka mnie najprawdopodobniej w poniedziałek. Przed wczorajszą podróżą zaliczyłem zmianę opon na letnie.  Prócz tego, profilaktycznie pozbyłem się trzech pozostałych zaworków od kół. Jeden padł mi tej zimy w najbardziej nieoczekiwanym momencie, powodując dość dużo problemów.  Zmiana opon zmianą, ale odnotowałem jeszcze jedną dolegliwość mojego samochodu. Od pewnego czasu da się zauważyć dość dziwne przechodzenie po zatrzymaniu na wolne obroty. Poza tym przy przegazowywaniu czuć jak silnik się dusi. W ciągu następnego tygodnia będę musiał udać się do mechanika i wybadać tą usterkę.
Jak łatwo zauważyć moja strona pozbyła się paska nawigacyjnego z góry, jak i zyskała całkowicie nowy wygląd. Poprzedni był dość nieczytelny, a co najgorsze połączenie koloru czarnego i białych liter dodatkowo męczyło wzrok. Obecny wygląd nie jest docelowym, bo pracuję nad całkowicie innym, lecz zanim go udostępnię upłynie trochę czasu nim dopieszczę go tak by mógł spokojnie ujrzeć światło dzienne.To by było na tyle dzisiaj, bo padam z nóg po dzisiejszej podróży.   

wtorek, 20 marca 2012

Czas zmian nadchodzi

O kilku dni prócz krótkiego spania jak i ciągłego jeżdżenia rano w niedzielę w kierunku Katowic nic innego nie robię. W zeszłym tygodniu w czwartek byłem na planowanej wymianie elastycznego łącznika wydechu znajdującego się między silnikiem a pierwszym tłumikiem.  Początkowo myślałem, że to któryś z tłumików kończy swój żywot, ale diagnoza była inna. Samochód oddałem po południu, dzwoniłem raz miał być gotowy za dwie godziny, to więc pojechałem a panowie mechanicy dopiero zaczynali się za niego brać. Posiedziałem i prócz tego dotkliwie hałasującego elementu, podciągałem drugi raz pasek od alternatora. W piątek oddawałem dwa referaty, ale to było zbyt oczywiste, że oba bez problemu przejdą by nad tym się roztkliwiać. Za tydzień, a raczej do następnego piątku mam czas na zrobienia autoprezentacji  czyli ładnej fikcji przedstawiającej moją osobę jako chodzący ideał. W ten sam piątek miałem okazję doświadczyć maratonu z bieganiem i wypisywaniem pism przy wyborze tematu pracy. W ciągu tego tygodnia wypadałoby opracować część praktyczną chociaż teoretycznie wraz z przeprowadzeniem symulacji. Cały czas liczę, że z praktyką wyrobię się w ciągu miesiąca, ale to dopiero się okaże jak się za nią wezmę. W sobotę miałem przyjemność myć cały samochód, a że nie jestem do końca normalny to jak myję to musi wszystko być niemal perfekcyjnie. Pogoda akurat mi dopisała i czekam tylko kiedy na lakierze pojawią się kocie łapki. Szukam cały czas idealnego sposobu na wyeliminowanie tego kociego amanta co przychodzi na podryw do naszych kotek. Pewnie biedactwu w łapki zimno, zwłaszcza po deszczu i nie ma jak się przejść po samochodzie. Ten futrzak upodobał sobie lewa stronę może ma zadatki na kierowcę.  Czekam tylko kiedy wyjdę i zauważę cały lakier upaćkany łapkami. W niedzielę natomiast przetestowałem na własnym organizmie biedronkowy specyfik energetyczny zwany be power. W ten dzień spałem 4:30 minut. Po wypiciu tego energy drinku i zjedzeniu śniadania usnąłem jak dziecko i dopiero wstałem o 15. W poniedziałek czyli wczoraj nie wydarzyło się nic ciekawego o czym mógłbym tutaj napisać. Mieliśmy pecha, bo wszystkie zajęcia (jak nigdy) się odbyły. Po piątkowym podejściu z próbą podbicia legitymacji dopiero ta wczorajsza uległa powodzeniu.
Wczorajsza rozmowa w pociągu dała mi trochę do myślenia na temat strony wizualnej prowadzonych tutaj wpisów. Mam już pomysł na motyw, tylko muszę go troszeczkę dopieścić i  gotowe. Jestem już zdecydowany, na wykupienie jakiejś domeny, by adres można było łatwiej zapamiętać.

niedziela, 11 marca 2012

Houston mamy problem...

Dzisiejszy dzień się zaczął od pobudki i pytania mamy: „zdenerwować Cię?” Pytam co się stało zaskoczony? Pierwsza myśl, która mi świtała w głowie to pewnie coś biega o komputer. Okazało się jednak, że to pralka powitała mamę radosnym komunikatem 5D. Szukam po instrukcji, ale mama z siostrą zdążyły sprawdzić, że kod błędu 5D, akurat tam nie widnieje. Zapytanie wyszukiwarki rozwiązało problem z miejsca. Okazało się, że: „Kod Sd (albo: Sud, SudE, 5d, 5Ud, 5UdE) pojawiający się podczas prania wskazuje na wykrycie nadmiernej ilości piany. Zwykle nie jest to objaw uszkodzenia, ale użycia zbyt pieniącego proszku albo zbyt dużej ilości detergentu. Po usunięciu nadmiernej ilości piany, pralka będzie kontynuować dalszą pracę.” Po wszystkim okazało się, że mama przypadkowo zapodała za dużo czegoś tam do prania i faktycznie było dużo piany. Teraz pralka z elektronicznym programatorem to kawał dużej i ciężkiej „mądrej” bestii. To nie to co programator mechaniczny. Elektronika nie wybacza, bo jak już zostanie wybrany jakiś program to on musi przejść i nie ma zmiłuj się jak nie chce się wirować a zostało ono wybrane i zatwierdzone przed startem prania. Podejrzewam jednak, że taki elektroniczny programator będzie trwalszy od zwykłego, ale to zweryfikuje życie. Nierzadko jednak pewne zabezpieczenia elektroniczne potrafią nam nieźle umilić życie.Reszta dnia przebiegła mi bardzo spokojnie w rodzinnym gronie tak, że nie zrobiłem nic tego dnia produktywnego. Jutro jednak pora wziąć się za coś.

sobota, 10 marca 2012

Życiowy rekord w spaniu

Wczoraj byłem niesamowicie wymęczony, a to dlatego, że spałem tylko 3 godziny 20 minut. Póki co to jest mój rekord życiowy. Wszystko się zaczęło od szukania „nowych” płyt zespołu Smokie, których to twórczość mam teraz na tapecie i z tak błahego powodu zarwałem noc. Na szczęście nie usnąłem na zajęciach w szkole mimo tego, że byłem półżywy. Krótkie drzemki w pociągu lekko zregenerowały mój organizm. Po powrocie do domu stoczyłem zwycięską walkę ze snem, i nie cheatowałem piciem mocnej kawy. Akurat miałem zaplanowane zregenerowanie takiego oto włącznika komputera:


Po 8 latach działania jest już prawie na wykończeniu i strasznie mnie denerwuje fakt, że nie za każdym razem mój komputer się załącza i problemem też jest wybudzenie go ze stanu uśpienia. Póki co problem ogarnąłem w 100% przywracając go do działania środkami typu kontakt, ale i tak w międzyczasie kupię taki nowy i będzie w pogotowiu czekał na wymianę. Dzisiaj jeszcze miałem chęć na dalsze zgłębianie tajników programu Eagle, ale niestety sił brak. Jutro koniecznie nauczę się tej edycji elementów bibliotecznych i będę mógł zacząć projektować i płytki na pracę dyplomową jak i dwie wersje stereodekodera o których już wspominałem.
Siedząc w pociągu zaczęło mi się nudzić, a oto efekt nudy:


Panorama Elfa ze środka.   

środa, 7 marca 2012

PCB czyli zabawa z technikum powróciła

Miałem nadzieję, że zmobilizuje się do częstszych wpisów na blogu jednak lenistwo wzięło górę. Od ostatniej mojej tu wizyty zdarzyło mi się jednej niedzieli zrobić 107,3 kilometrów, by w sobotę za tydzień strzelić 37,2  kilometra, swoją drogą pozdrawiam miłego pana zjeżdżającego z katowickiego ronda z wewnętrznego pasa. Już raz taki cwaniak zdążył przede mną na rondzie w Dąbrowie Górniczej, ale jak wszyscy wiemy zawsze jest do trzech razy sztuka. Kolejnym razem to ja będę szybszy i urwę jak trzeba. Dawno takich dużych odległości nie miałem okazji pokonywać jednego dnia. Ostatnimi czasy ćwiczę tworzenie płytek PCB (u nas na politechnice to nazywa się PBC, widocznie jakaś nowa technologia pewnie z NASA ) początkowo Protel99SE, ale to zbyt masochistyczny program by cokolwiek w nim robić, sam kreator tworzenia płytki PCB niszczy psychikę. Ja co prawda mam do dyspozycji zestaw lekcji z Elektroniki dla Wszystkich. Zabawnie nazywa się ten poradnik, a mianowicie „Spotkania z Protelem”. Po czterech „spotkaniach” przedarłem się dopiero do edycji elementów bibliotecznych, więc niezbyt są one przyjemne skoro tyle czasu mi na to schodzi, albo ja jestem tępym uczniem. Na ostatnim semestrze wreszcie pojawił się ciekawy przedmiot: projektowanie obwodów pcb i na nim będę miał styczność z Eagle. Wyprzedzając program na zajęciach w weekend siadłem by zobaczyć co się z czym je. Na poznaniu ogólnie zarysu projektowania zeszła mi cała sobota, ale nie byłbym sobą gdybym nie skorzystał z dodatkowej funkcji Eagle czyli możliwości generowania plików, które jest w stanie zrenderować Pov – Ray. Wszystko fajnie wyglądało do momentu w którym zobaczyłem moją płytkę bez kondensatorów elektrolitycznych. Myślałem, że to jakaś błahostka, ale zajęło mi 3 godziny rozwikłanie tej zagadki i uradowany tym faktem po trzeciej w nocy mogłem się spokojnie położyć spać. Liczę , że w kolejną sobotę ogarnę temat edycji elementów bibliotecznych. Przyda mi się znajomość Eagle w mojej pracy dyplomowej, która w pewnej części będzie wykonana praktycznie. Przy okazji nauki obsługi programu wykonam w wolnym czasie stereodekoder do mojego Radmora 5102T w dwóch wersjach z dekoderami stereo opartymi na układzie UL1621 i na LA3410. Później jeśli wprawię się lepiej w Protelu99SE, przeniosę te oba projekty do niego, ale to już dla czystej zabawy.
Na deser wrzucam kilka screenów z Programu Protel99SE:



Jeden jedyny screen z Eagle wspomaganego Pov – Rayem:


Po zrobieniu wizualizacji płytki w Eagle jestem pod wrażeniem możliwości programu Pov – Ray, który "waży" niespełna 12 MB, ale potrafi tworzyć obrazy zapierające dech w piersiach, tak realistyczne, że brak słów. Jest to moja pierwsza styczność z tym programem, ale na pewno nie ostatnia.  

czwartek, 23 lutego 2012

Sesja i po sesji

Kilka dni temu zakończyłem sesję na dobre. Ostatni wpis miał miejsce 16 lutego i udało mi się szczęśliwie ten etap zamknąć w czasie przerwy międzysemestralnej. W porównaniu z pierwszym semestrem wlokącym się w nieskończoność, ten minął szybko i w miarę przyjemnie. Teraz czeka mnie trzeci już ostatni semestr i przygoda na studiach dobiegnie końca. Po malutku mogę już myśleć nad kolejnym eventem jakim będzie szukanie pracy, ale póki co jeszcze mam cztery miesiące laby. Podczas tak długiej przerwy w robieniu wpisów spotkało mnie kilka ciekawych sytuacji. Jednią z nich było nieoczekiwane zejście powietrza z lewego przedniego koła w samochodzie i miałem okazję pierwszy raz w życiu własnymi rękami założyć koło zapasowe. Już od jakiegoś czasu nie podobał mi się gumowy zaworek w kole, aż nagle zeszło mi przez niego powietrze do zera. Przy okazji wymiany koła spotkał mnie peszek i zdjęte koło z moją pomocą przewróciło się na nieopodal leżący kołpak łamiąc go doszczętnie. Miałem 50% szans, że koło przewróci się na kołpak, ale pokarało mnie za przeklniecie w chwili gdy zobaczyłem pustą oponę nie powstrzymałem się od magicznego słowa na k. Po kilku dniach w wolnym czasie udałem się do mechanika, zaworek wymieniłem i wszystko od tego momentu gra i buczy. Nauczony na tej przygodzie przy wymianie opon na letnie polecą trzy pozostałe zaworki, bo wątpię by były wymieniane od 16 lat chociaż raz. Praktycznie ta przygoda to było nic, najlepsze dopiero miało mnie spotkać. Pewnego razu zdarzyło mi się dość późno wrócić z Częstochowy, zdawałem sobie sprawę, że do mnie o tej godzinie nie ma bezpośrednio autobusu, ale byłem pewien na 100%, że do miejscowości obok gdzie miałbym do przejścia około 2,03 km co zajmuje średnio 24 minuty jedzie jakiś autobus. Życie jednak zweryfikowało, że nic z tych rzeczy. Co za kraj godzina 23:11 i nie ma czym wrócić do domu z miasta. Jak żyję nie miałem okazji przespacerować się taki ładny kawałek. Kiedyś musiał być pierwszy raz i strzeliłem sobie 8, 32 km w około 1 godzinę 44 minuty. Tutaj przedstawiam mapkę mojego spacerku:

Później tak mnie wędrówka wyssała, że zamiast siedzieć w nocy na kompie usnąłem jak dziecko momentalnie po umyciu się. Podczas tej podróży będąc w około połowie drogi zauważyłem jak facet przechodząc przez pasy ciągnie za sobą kobietę wchodząc niemal pod nadjeżdżający samochód . Pani krzyczy „puść mnie słyszysz” , dalej na chodniku krzyczy to samo i dodatkowo zaczyna tego faceta okładać torebką, w międzyczasie zatrzymuje się jakiś samochód , widzę że facet ma uchylone okno i przygląda się na sytuację, ja podchodzę grzecznie pytam " przepraszam jest jakiś problem ?". Agresywny pan spogląda na mnie, ale zapewne był zbyt pijany by cokolwiek z siebie wydusić. Po chwili kobieta odpowiada " nie to mój mąż". Pomyślałem ok skoro nie chce pani pomocy to spadam i poszedłem dalej w kierunku domu. W oddali słyszałem jak ona dalej krzyczała " puść mnie słyszysz ". Przyznam szczerze, że nie rozumiem kobiet. Skoro nie ma żadnego problemu to w takim razie po co się drzeć w nocy za piętnaście dwunasta na ulicy?. Dla mnie cała sytuacja bardzo dziwnie na ulicy wyglądała. Czym w takim razie kierują się kobiety przy wyborze partnera by dać się tak traktować na ulicy, bo pan i władca chwycił i nie puści, gdzie szacunek do samej siebie? Dla mnie to jest poniżej krytyki. Jak można się dawać tak traktować jak typowe ścierwo, jak czyjaś własność? Zapewne kobiety pociągają tacy niegrzeczni chłopcy, bo są oni tacy męscy. Jeśli jednak kobiety uwielbiają jak używa się wobec nich siły, a może i nawet bije to ich sprawa. To był kolejny w moim życiu dowód na potwierdzenie teorii, że facet powinien być takim typowym cwaniakiem, lekko chamskim wobec płci przeciwnej, bo w przeciwnym razie jest z miejsca na pozycji straconej. Podejrzewam, że kobiety, które to przeczytają oburzą się, że tak nie jest my chcemy miłych itp., ale jakich drogie panie wybieracie? Czy aby na pewno takich jak mówicie? W kobiecej logice jeśli takowa istnieje jest duża rozbieżność między tym co panie mówią, robią, a chcą. Dużo razy rozmawiając z kobietą mam wrażenie, że ma ona w sobie jak nosiciele z Gwiezdnych Wrót pasożyta zwanego Goa’uld, który steruje pośrednio nią samą, stąd to niezdecydowanie , często używanie słowa nie wiem, musze się zastanowić, nagła nielogiczna zmiana decyzji pod wpływem chwili itp. Może dzisiaj nie będę już nic więcej pisał, bo za te z lekka szowinistyczne stwierdzenia kobiety spalą mnie na stosie. Na sam koniec dorzucam jeszcze ciepły, bo nie dawno sfotografowany nasz wydziałowy telewizorek:


czwartek, 2 lutego 2012

Chwila oddechu


Sesja na dobre się rozpoczęła i tak nie było czasu robić wpisów.  Od ostatniej mojej wizyty na tym blogu przyszły do mnie dwie zamówione rzeczy: pasek główny magnetofonu i karta diagnostyczna PCI.  Pasek do magnetofonu dalej leży w kopercie i czeka na założenie. Tak wygląda całkowicie nowy:

Jak widać jest o około 0,5 cm krótszy od starego. Miejmy nadzieję, że magnetofon dzięki niemu będzie lepiej przewijał w przód. 
Razem z tym paskiem chciałem zamówić sobie skalę na zakres CCIR do mojego Radmora 5102T, ale nie było ich wtedy dostępnych.  Najśmieszniejszy jest fakt, że mój Radmor jest przestrojony, ja szukam do niego skali, a sam nie słucham radia. Zaprogramowałem tylko kilka stacji i raz na jakiś czas postrzelam po kanałach i mi starczy styczności z radiem. Karta natomiast została już użyta kilka razy i za każdym z nich płyta przechodziła cały test. W przypadku tego modelu płyty głównej zawierającej bios  AMI  test  P. O. S.T. kończy się wyświetleniem szesnastkowo kodu 00, który to oznacza poprawne przejście całej procedury testowej. Do karty dołączona była książeczka zawierająca objaśnienia znaczenia kodów dla każdego rodzaju biosu. Po zdjęciach na aukcjach myślałem, że będzie ta karta dość duża, a w rzeczywistości jest wielkości naklejki na dyskietkę. Karta posiada dodatkowo diody LED monitorujące napięcia zasilające komputer: +12V, -12V, 3V, IRDY, CLC, RST, FRAME. Fajna funkcja wprost dla leniwych, których koli miernik. 
Karta diagnostyczna:

Filmik ukazujący pracę karty i wyświetlane przez nią komunikaty:

Już raz udało mi się wyłapać błąd za pomocą tej karty, ale zapomniałem go sobie zapisać, a teraz ciężko mi jest sobie go przypomnieć, więc polowanie rozpoczynam od początku. 


czwartek, 26 stycznia 2012

Ciekawy czwartek


Długi czas nie pisałem, ale natłok spraw związanych ze studiami zrobił swoje. Pomału jednak wychodzę na prostą. Wracając myślami do ostatniego czwartku, aż skręca mnie od śmiechu. Jak zwykle co czwartek wybrałem się z rodzicami na zakupy w roli kierowcy, a że zawsze zabieram ze sobą moją samochodową płytotekę w ilości 17 płyt Cd nie inaczej i było w zeszły czwartek. Z tym, że jak sięgałem energicznie po etui z płytami zahaczyłem palcem o segment nie trafiając ręką w półkę. Uderzenie było na tyle mocne, że ledwo powstrzymałem się od magicznego słowa na k. Sam się sobie dziwię, że nie przeklinałem, tylko wziąłem to etui i poszedłem do samochodu. Szczęście jest takie, że nie złamałem palca. Lekarz padłby ze śmiechu jak pytałby jak to się stało, a ja na to, że sięgałem po etui z płytami.   Praktycznie dużo czynności wykonuję takich, które nieopatrznie mogłyby spowodować taki uraz, ale zahaczając o segment przeszedłem samego siebie. Z tej okazji zrobiłem sobie pamiątkową fotkę, bo pierwszy raz w życiu tak się urządziłem:

Może jestem zagrożeniem dla samego siebie. Pisząc to nie mogę się przestać śmiać, oby tylko zeszły czwartek się nie powtórzył.
Ogólnie od ostatniego wpisu postanowiłem wziąć się za komputer i kupić kartę diagnostyczną by rozwikłać przyczynę tych samoczynnych przywieszeń mojego komputera. Ostatni komunikat, jaki zarejestrowałem to BSOD witający mnie po starcie systemu, który zresetowałem właśnie po zawieszeniu.

 Wszystko to coraz to bardziej przybliża mnie do uznania dysku za winowajcę całego zamieszania ;) Jeszcze jednak dla pewności zapuszczę sobie Memtesta na zupełnie nowych dyskietkach.
Prócz zabawy z komputerem w międzyczasie dopieszczam magnetofon szpulowy. Ostatnio chciałem poczyścić taśmy, ale magnetofon już ma duże problemy z przewijaniem, gdy użyję oczyszczacza do taśmy.  Diagnoza pasek główny magnetofonu do wymiany, a jak się dowiedziałem ten który w nim aktualnie pracuje jest od nowości. Standardowy pasek główny magnetofonu szpulowego M2405S ma wymiary  80 x3 mm, a jak widać na załączonym obrazku obecnie pasek jest wyciągnięty o ponad 0, 5 cm stąd brak siły do ciągnięcia:

czwartek, 19 stycznia 2012

Powrót


Zgodnie ze złożoną sobie obietnicą zacząłem A6W. Liczę, że brzuszki, które wykonywałem od około miesiąca ułatwią mi cały cykl ćwiczeń. Styczeń będzie miesiącem wytężonej nauki przed zbliżającą się sesja. Zacznie się robienie, laborek i projektów na hurra. Do tego wszystkiego dojdzie nauka na egzaminy, ale oby nie było jej zbyt dużo, bo przeuczenie jest tak samo szkodliwe jak przejedzenie. Początek nowego roku na studiach był czasem luzu. Praktycznie pierwsze dwa dni nie było potrzeby wstawać, a ja głupi wybrałem się na politechnikę.
Czwartek minął mi pod znakiem zakupów, które minęły całkowicie spokojnie. Jedyne co mi utkwiło w pamięci to bardzo silny wiatr, który mimo tego, że mój samochód ma 985 kg masy własnej powodował lekki dyskomfort w prowadzeniu. Zwłaszcza na otwartych przestrzeniach dało się odczuć te podmuchy.
Piątek zaczął się dla mnie od pobudki o 5:45, 6:10 już wyjeżdżalem w kierunku Czeladzi. Po powrocie zrobiłem sobie małą drzemkę do 14.
Gdy już doszedłem do siebie wybrałem się zobaczyć ten radiomagnetofon. Niestety paragonu nie było, więc gwarancja też nie wchodziła w grę. Okazało się, że jest to Watson RR5875M. Od nowości nie odtwarzał taśm. Na pierwszy rzut oka myślałem, że może nie ma on pasków napędowych. Jednakże po otwarciu moim oczom ukazał się niedziałający silnik. Dla pewności sprawdziłem napięcie na przewodach zasilających silnik, które to wynosiło około 14,5 V. Po pewnych problemach związanych z pozbyciem się kleju z punktów lutowniczych, jak i wydobyciu całego silnika przystąpiłem do pomiarów. Silnik okazał się modelem EG530AD9B 9V. Po uprzednim sprawdzeniu go zewnętrznym zasilaczem na którym też nie dał życia zorientowałem się że nowy kosztuje zaledwie 5 zł. Tylko jaki jest sens kupować nowy skoro można naprawić stary. Po całkowitym rozebraniu silnika dał się zauważyć minimalny ubytek na ścieżce powodujący przerwę w zasilaniu. Problem znaleziony i wystarczyło tylko w umiejętny sposób połatać ścieżkę, sprawdzić czy wszystko działa i zamontować. Przy składaniu wszystkiego odwrotnie przylutowałem przewody zasilające silnik wskutek czego magnetofon odwrotnie nawijał taśmę, zamiast odtwarzać wciagał ją do środka. Najciekawsza jest jednak chińska myśl techniczna, która to silniki 9 V zasila napięciem 14,5. Naprawa nie była trudna lecz pracochłonna.
Tutaj fotka zrobiona podczas grzebania:

Ja zwykle nie lubię naprawiać obecnie produkowanego sprzętu z kilku powodów. Jednym z nich jest klejenie na gorąco wszystkiego co popadnie. Kolejnym stosowanie krótkich kabelków. Nierzadko zdarza się brak oznaczeń elementów przez producentów.Te przytoczone mankamenty skutecznie odstraszają od napraw takiego sprzętu.
Osobiście dla mnie obecnie produkowany sprzęt nie ma duszy, jak i szans zapisania się w kartach historii. Dlatego brak wartości sentymentalnej powoduje, że bardzo łatwo taki sprzęt wyrzucić skoro tanio można mieć taki sam lub podobny.
Dzisiejszy wpis mialem dodać już w sobotę późnym wieczorem, ale pierwszy raz od dawien dawna brakło internetu. Co ciekawe w niedzielę dostęp do sieci był, jednakże ja zrobiłem spontaniczny format, pierwszy w tym roku, a trzeci w ciągu miesiąca. Historia z formatem zaczęła się nieśmiało od próby użycia programu Vob Sub, który niestety u mnie na Xp nie dziala, później wyszedł kolejny zonk - brak możliwości użycia chkdsk na dysku c  i jego błędy komunikowane przez TuneUp, co najprawdopodobniej świadczy o uszkodzeniu dysku. Komputer "uwielbia" wieszać mi się po kilka razy na dzień. Jeszcze tylko dla pewności wykluczę błędy pamięci RAM i pokuszę się o kupno dysku. Co prawda istnieje jeszcze obawa o kondensatory elektroniczne na płycie głównej, Zwlaszcza te w sekcji zasilania, lecz wizualnie wyglądają jak nowe, a ja nigdy nie dałem im popalić bawiąc sie w overcloking.
Dodając ten wątek dzisiaj wspomnę o niecodziennej sytuacji jaka mi się przydarzyła na przejściu dla pieszych w Częstochowie. Jak zwykle twardo kroczę przez pasy na zielonym świetle, a tutaj pan na warunkowym skręcie w prawo widocznie zamyślił się. Przekraczając trzy pasmową jezdnię jestem przy samiutkim końcu, a widzę samochód z prawej strony wjeżdżający na pasy. Na szczęście kolega dodatkowo mnie uprzedził. Pan kierowca nie potrącił by mnie, ale stopy miałbym płaskie jak figurka z plasteliny. Pierwszy raz  przydarzyła mi się taka sytuacja w życiu.
Kolejne dni upłynęły mi pod znakiem ciągłej wali z komputerem. Początkowo sprawdziłem ram memtestem najpierw w dualu co powitało mnie komunikatem :

Później sprawdziłem pojedynczo kości przy czym pierwsza przeszła test bezbłędnie:

Druga niestety nie, ale przejechałem ją jeszcze raz i już błędów nie było. Pewnie dyskietka jest po przejściach, skoro na jednym komputerze dała się sformatować a na drugim nie ;D Ktoś powie zrób to z pendrive’a, a próbowałem, ale bez powodzenia. Póki co nie potrafię utworzyć poprawnego pliku bootującego na nim, albo płyta główna jest za stara i nie chce ruszyć z memtestem z pendrive’a. Sam póki co tego nie wiem. Jutro zaopatrzę się z nowe dyskietki i podziałam na nich. W międzyczasie pokuszę się o zakup karty diagnostycznej, która miejmy nadzieję rozjaśni mi trochę sytuację ;D W ciemno stawiam na dysk, a to z powodu niedawnego komunikatu, który zmusił mnie do ponownej instalacji systemu operacyjnego:

Za około dwa tygodnie czas rozrywki czyli sesja. Na karcie widnieją aż 3 egzaminy. Do tego wszystkiego trzeba zrobić 3 projekty, trochę laborek, ale nie ma to jak czuć ten nóż na gardle.