9:51 wsiadłem jak co poniedziałek
w pociąg. Akurat dzisiaj wypadało kupić bilet miesięczny na pociąg. Odkąd
działa wyremontowana kasa na dworcu w Będzinie postanowiono zainstalować w niej
takie urządzenie na szybie by Pani w kasie mnie słyszała. Fajnie to wyglądało,
ale nigdy nie działało. Najgorzej było jak skuwali podłogę na dworcu, a ja jak
jakiś kretyn musiałem schylać się i krzyczeć do okienka. Oczywiście wybrałem
plan b i dawałem Pani bilet jak jakaś oferma mówiąc, ze chce taki sam :D . Później
zmienił się przewoźnik, ale magiczne urządzenie dalej nie działało. Ktoś by
pomyślał, że nic nie może mnie zaskoczyć, a tutaj taki piskus. Wpadam po bilet,
a tu, inna Pani w kasie i mile wita mnie głosem właśnie przez to białe
ustrojstwo na szybie, a myślałem, że to jest atrapa. Tak nagle z dnia na dzień
taka zmiana. Jestem w szoku. Ogólnie poniedziałkowa pogoda była do dupy. Padało
jak cholera, a ja zapomniałem parasolki. Kupiłem jakiś czas temu taką
bajerancką samoskładajacą się, a teraz rzuciłem ją w kąt i nawet ani razu jej
nie użyłem. Jednym z pozytywnych aspektów tej podróży jest to, że ani nie
wieje, ani nie pada w pociągu. Zmienił się przewoźnik, tabor i cena. Z
perspektywy czasu warto jednak za ten wyższy komfort zapłacić ciut więcej.
Przynajmniej jest cicho i mogę w całkowitym spokoju oddawać się mojej muzycznej
pasji. Teraz akurat na tapecie mam grupę Pilot. Mogę nawet stwierdzić, że w
pociągu jest tak cicho, że nie mogę usunąć. Człowiek przyzwyczaił się do
starych rupieci, a tutaj taki sprzęt jeździ. Teraz zamiast starych EN-57 jeżdżą
Flirty i bydgoskie Pesy. Teraz aktualnie mam przyjemność jechać naszym rodzimym
produktem, ale znowu nie siedzę na swoim ulubionym miejscu tuż za drzwiami
przodem do kierunku jazdy lecz tyłem. Nie jestem wrażliwy na jazdę tyłem do kierunku
jazdy, ale wskutek mojego zboczenia związanego z lubieniem bądź nie lubieniem
określonych miejsc to miejsce mi nie przypadło do gustu. Pociąg minął Zawarcie,
a miejsce obok mnie jest dalej wolne. Czy jestem taki straszny? Chyba tak xD
Zważając na to jak ostatnio w wagonie drugiej klasy Pani wraz z wysiadającym
kolegą zaczęła się ubierać, a następnie wyszła z przedziału, nie wysiadając z
pociągu. Czasem myślę, że rozumowanie kobiet jest nielogiczne. Przecież jakbym
miał coś zamiar jej zrobić to i tak bym zrobił. Widocznie co siedzi w kobiecej
głowie nigdy się nie dowiemy.
Postaram się w miarę wolnego czasu pokazać świat widziany z mojej perspektywy. Część wpisów poświęcę na to czym się zajmuję na co dzień, jakie są moje pasje, a trochę tego jest więc będzie o czym pisać. Muzyka też się tutaj pojawi, zwłaszcza utwory nie łatwo dostępne w internecie a jak najbardziej ciekawe i warte wysłuchania. Z założeniem bloga nosiłem się dłuższy czas, ale z lenistwa nigdy tego nie zrobiłem, aż do dziś.
wtorek, 6 grudnia 2011
poniedziałek, 5 grudnia 2011
ADB 2849ST - krótka recenzja
Jak widać z
przodu jest tylko wejście na kartę kodową i kolorową diodę świecą na czerwono w
stanie czuwania i na zielono podczas normalnego działania tunera. Dodatkowym
sposobem sygnalizacji przyjmowania danych z pilota są jej krótkie mignięcia. Na
przodzie producent nie umieścił tylko wyświetlacza. Zresztą po co on tam
potrzebny, chyba tylko by wyświetlał złą godzinę lub kod błędu podczas usterki
:D
Jak widzimy z
tyłu mamy gniazda DVB-T do podłączenia anteny naziemnej, SAT do podłączenia
anteny satelitarnej, gniazdo ETHERNET do podłączenia internetu. Umożliwi nam to
dostęp do m.in. nPortalu i internetowego radia. Zapewne nie skorzystamy na
tunerze z redtube, ale wszystkiego mieć nie można xD Podłączenie internetu
zagwarantuje nam wyłącznie ograniczony dostęp do sieci. Dalej mamy gniazdo USB,
które obsługuje urządzenia o pojemności nie mniejszej niż 80 GB. Dodatkowo
dekoder formatuje je systemem plików, który nie jest widziany pod windows, a
prócz tego materiał nagrany z dekoder na dysk jest zabezpieczony przed
powielanie. Jednymi słowy musimy
dysponować najlepiej osobnym dyskiem do tej zabawy. Kolejnym gniazdem na tylnej
płycie jest cyfrowe wyjście audio SPDIF, wyjście HDMI, wyjście SCART, gniazdo
MODEM (oznaczone jako do wykorzystania w przyszłości), gniazdo zasilania.
Co do złącza
odpowiedzialnych za komunikację z telewizorem czyli złącz SCART i HDMI to w
pierwszym przypadku mamy do dyspozycji 2 tryby przesyłania sygnału (Composite i
RGB) , a w drugim jest ich 4 (1920x1080, 1280x720, 768x576 progressive, 768x576
interlacing) Prócz tego przy korzystaniu ze złącza HDMI mamy możliwość
włączenia lub wyłączenia trybu DVI. Tryb ten pozwala na przesyłanie dźwięku
złączem HDMI, ale przy jego wyłączeniu trzeba pobrać fonię ze złącza SCART lub
SPDIF. Co ciekawe nawet w wypadku korzystania ze SCARTA mamy możliwość
obejrzenia kanałów HD co prawda nie w takiej jakości jak są nadawane, ale jest
taka opcja dzięki temu, że dekoder przeskalowuje sobie obraz. Ja korzystam wyłącznie
ze złącza SCART, więc nie mam póki co porównania w jakości obrazu między
trybami pracy dekodera.
Przy pierwszym uruchomieniu dekoder pobiera sobie
aktualizację oprogramowania co może potrwać do 30 minut. Później wymagana jest
aktywacja, telefoniczna bądź przez internet (w chwili pisania tej recenzji jest
jeszcze niedostępna) lub sms-em. Tutaj wypada wspomnieć o głównej wadzie tego
odbiornika a mianowicie bez aktywacja nie obejrzymy zupełnie nic, nawet
naziemnej telewizji cyfrowej, bo odbiornik jest zablokowany. W instrukcji
pisze, ze aktywacja może potrwać do dwóch dni roboczych, ale ja aktywowałem go
w sobotę po 11 i dekoder był gotowy do użycia po czasie nie przekraczającym
godziny. Po wyszukaniu kanałów z Hot Birda 13.0 E i naziemnej telewizji
cyfrowej od razu rzuca się w oczy z góry zdefiniowana lista kanałów. Nie mamy
możliwości jej zmiany, lecz możemy w prosty sposób utworzyć listę kanałów
ulubionych i problem przestaje istnieć. Nie znalazłem tylko możliwości ręcznego
wyszukiwania kanałów z satelity jak i przeszukiwania listy kanałów które
dekoder znalazł, ale może za krótko go mam, bo dopiero jeden dzień. Kolejno
włączyłem przełącznik DiSEqC i dekoder dodatkowo pobrał listę kanałów z Astry
19.2 E. Ostatecznie wygląda to tak, że
na początku listy kanałów są te z Hot
Birda, później te z Astry, a na końcu naziemne cyfrowe. Trochę jest gmatwania
by to wszystko ogarnąć. Czytałem na
różnych forach, że ów dekoder jest dość wrażliwy na jakość sygnału
satelitarnego i może nie odbierać mimo tego, że inny dekoder przy tych samych
parametrach technicznych będzie działał normalnie. Kolejnym rzekomym problemem
może być ustawienie jako LNB1 Astry a jako LNB2 Hot Birda. Czytałem, że przy
takim wariancie mogą wystąpić problemy. U mnie żaden z powyższych problemów nie
występuje, antenę mam ustawioną tak na oko z tym że jest to czaszka 80 cm, a
głównym satelitą jest Hot Bird. Co do naziemnej telewizji cyfrowej to zwykła
chińska antena dająca możliwość obrotu ustawioną w bliżej nieokreślonym
kierunku dała mi możliwość odebrania wszystkich aktualnie dostępnych stacji w
mojej miejscowości. Na koniec dodam, że główną wadą tego dekodera jest
parowanie karty kodowej wraz z nim samym. Co ciągnie za sobą taki problem, że w
przypadku uszkodzenia lub zagubienia karty jesteśmy zmuszeni zapłacić 99 zł za
wyrobienia nowej. W przeciwnym wypadku dekoder staje się bezużyteczny. Kolejnym
mankamentem jest obsługiwane przez powyższe urządzenie wyłącznie systemu
kodowania Conax, a wobec braku dodatkowych slotów na moduły dostępu
wykorzystamy go wyłącznie do odbioru telewizji n.
Niewątpliwą
zaletą jest dostęp do setek kanałów FTA jak i DVB – T nawet przy niepłaceniu
abonamentu.
Przedstawię
na koniec jego wady i zalety:
Zalety:
- cena (za sam odbiornik DVB-T trzeba się liczyć z kosztami 120-150 zł)
- obsługa przełącznika DiSEqC
- rozwijane oprogramowanie (miejmy nadzieję, że w dobrym kierunku :D)
- brak umowy – oferta PrePaid
- możliwość korzystania z kanałów FTA i telewizji DVB-T bez wykupywania pakietów czyli całkowicie za darmo (za 2 miesiące sprawdzi się miejmy nadzieję w praktyce)
- brak możliwości ręcznego wyszukiwania kanałów – odgórnie zdefiniowana lista
- parowanie dekodera wraz z kartą kodową – nie działa on bez niej
- pierwsze uruchomienie wymaga aktywacji– bez niej nawet DVB – T nie obejrzymy
Myślę, że
temat dekodera wyczerpałem. Na
koniec fotki wnętrza zgodnie z zasadą nie poznasz póki nie rozbierzesz, ja
poznałem:
PS: Fotki są
neta sam nie byłem na tyle głupi by zrywać plombę i tracić gwarancję na 24
miesiące :D
Wszystko
napisane wyżej jest moimi osobistymi przemyśleniami po dniu obcowania z tym
urządzeniem. Jeśli wyjdzie coś jeszcze ciekawego dam o tym znać. W razie jakichkolwiek pytań służę radą.
niedziela, 4 grudnia 2011
Prace dobiegły końca
Piszę co kilka dni wiadomości, więc dzisiaj się postaram
pociągnąć dłużej mój monolog.
Od paru dni nie pisałem, bo w pewnym sensie nie miałem
czasu, a wiadomo z drugiej strony jak już zapewne pisałem jestem dość leniwą
jednostką. Między kończeniem magnetofonu udało mi się przywrócić do działania
pendrive data traveller i o czym muszę
wspomnieć, nieodzowne w tej operacji było wykorzystanie wirtualnej
maszyny z systemem windows xp, który pozostał mi po drukarce lexmarka
niedysponującej sterownikami do windows 7, ale to już inna historia. Pragnę
tylko zaznaczyć, że warto mieć starszą wersje systemu bo nie wszystko można
wykonać w nowszej.
Magnetofon o który m pisałem w poprzednim wątku został
doprowadzony do stanu niemal fabrycznego. Choć roboty się opóźniały jak budowa
autostrad to wszystko skończyło się pomyślnie. Podczas wymiany tego
przełącznika był taki moment, że miałem chwilę zwątpienia, a zwłaszcza jak
trafiłem w końcówce na taki moment w którym było tak ciasno, że strach było
cokolwiek robić. Prócz wymiany przełącznika, wyczyściłem cały tor audio,
wszystkie styczniki, przełączniki, potencjometry. Ogrom pracy, ale było warto.
Początkowo po pierwszym uruchomieniu magnetofonu na "nowym"
przełączniku nie mogłem go wyłączyć, ale to była błahostka. Później okazało się
, że prawy wskaźnik wysterowania nie działa mimo tego, że magnetofon umożliwiał
pracę zarówno stereofoniczną jak i monofoniczną. Okazało się, ze wystarczyła
prosta modyfikacja połączeń na lewej stronie segmentu pierwszego przełącznika
rodzaju pracy. Zapewne miało to związek z tym, że wersja magnetofonu którą
posiadam ma rzadko spotykane wskaźniki wysterowania i wymagało to odmiennego
połączenia niż schemat na to wskazuje. Poniżej zaprezentuję dwa filmiki które
nagrałem bezpośrednio po uruchomieniu. Na pierwszym występują niecenzuralne
słowa, ale jak to mawiają oj tam oj tam. Chodzącym aniołem nie jestem mógłbym
rzec, że prócz ukrytych rogów jest ze mnie kawał cholery :D
Na filmiku drugim występuje jeszcze "defekt" z
niedziałającym prawym wskaźnikiem oraz łatwo można zauważyć jak magnetofon jest
wrażliwy na zakłócenia wywołane przez telefon komórkowy, nieraz sam zastanawiam
się co ja noszę w kieszeni xD
Jeśli tylko znajdę chwilę czasu nagram dźwięk bezpośrednio z
magnetofonu, bo mimo swojego wieku ponad 26 lat imponuje on jakością. Mogę
powiedzieć, że ten magnetofon towarzyszy mi przez całe moje życie i to
wykształciło we mnie pewne co by nie mówić zboczenie, które objawia się tym, że
lubię patrzeć na obracające się szpule, wskaźniki wysterowania poruszające się
w takt muzyki. Sprawia to ogólne wrażenie, że muzyka ta żyje. To nie to co
dzisiejsze mp3 o którym jak mawiał mój nauczyciel z technikum, że to sztuczna
muzyka :D Jak byłem mały mama puszczała mi z niego utwory jak zasypiałem i
zapewne miało to wpływ na rodzaj muzyki słuchanej przeze mnie aktualnie. Muzyka
jak i takie majsterkowanie przy sprzęcie jest dla mnie odskocznią od problemów,
zajęć w szkole. Dlatego niezmiernie się cieszę, że udało mi się podmienić ten
przełącznik choć początkowo miałem wątpliwości czy on jeszcze w ogóle zadziała
:D
Ostatnio męczę ładowarkę do wiertarki akumulatorowej. Padł w niej przekaźnik
na 24V. Niestety zaliczyłem 4 sklepy elektroniczne i w żadnym nie ma dokładnie
takiego jak chcę. Najbardziej jestem zdumiony jednak po kolejnej wizycie w sklepie
świat elektroniki w Częstochowie gdzie mam okazję studiować. Pan w sklepie, albo
ma wiedzę absolutną na temat całego asortymentu sklepu, albo nic tam nie ma.
Może powinienem wchodząc zapytać "a co jest?" :D. Od razu przypomina
mi się sklep
"Nie dla kretynów" taka reklama powinna nad tym
elektronicznym sklepem wisieć. Pan z za lady wygląda jakby zaraz miał zejść,
widać ze jest znudzony, na jego doradzanie nie ma co liczyć, ale to mi się
podoba. To taki typowy sklep dla łowców. Trzeba się wykazać nie lada obeznaniem
w temacie, a ja to uwielbiam, bo dzięki temu człowiek cały czas poszerza swoje horyzonty. W związku z wyżej wymienionymi
okolicznościami będę musiał posłużyć się tym dobrodziejstwem XXI wieku w
postaci internetu zresztą nie pierwszy raz.
niedziela, 13 listopada 2011
Kolejny przespany dzień
Przez ostatni czas dalej nie ruszyłem z magnetofonem. Ostatnimi czasy zbyt wcześnie wstaje, mało śpię w nocy, a więcej w dzień i nie jestem w stanie wszystkiego ogarnąć. Poprzez małą ilość czasu wpisy umieszczam niecodziennie jakbym chciał. Ostatnimi czasu temperatura aż tak spadła, że wspólnie z tatą postanowiliśmy zmienić opony na zimówki. Akurat dobrą porę wybraliśmy , bo już dzisiaj rano było zero i płyn w pompce od spryskiwaczy mi zamarzł, więc też poleciała dolewka zimowego do zbiornika. Początkowo myślałem, że nieświadomie skróciłem żywot dopiero co zamontowanej pompki, ale w końcu ruszyła. Dzisiaj wybrałem się na targ do Będzina ta trochę się pooglądać i zakupiłem dość spontanicznie dwie płyty vinylowe: The Beatles - 20 Greatest Hits jak i John'a Lennon'a Double Fantasy i przy okazji wyszedł kolejny mankament mojego gramofonu, a mianowicie za szybki powrót ramienia przy próbie ustawienia go na płycie nad daną ścieżką, ale to temat na później. Póki co jutro mam mocne postanowienie dokończenia przełącznika rodzaju pracy w magnetofonie.
czwartek, 10 listopada 2011
Przemyślenia...
Od 3 dni nie byłem w stanie ruszyć magnetofonu dalej. Z jednej strony wykończony byłem codziennym wstawaniem i spaniem po 5 godzin , a z drugiej po prostu mi się nie chciało. Kolejny raz miałem okazje przekonać się, że jeśli nic się nie wie to w sklepie nie ma co liczyć na doradzanie. W poniedziałek będąc jak prawie codziennie w Częstochowie postanowiłem odwiedzić pobliski sklep elektroniczny celem kupienia cyny i odsysacza, bo ten który obecnie używam poległ na placu boju. Pan w sklepie elektronicznym na moje, "że chciałbym jakiś lepszy odsysacz" przynosi mi taki typowo chiński. Niestety miał pecha bo w tym temacie "jadłem chleb z niejednego pieca" i zapytałem czy nie ma takich polskich i o dziwo były. Ja sam nie wiem
czy jako Polacy nie powinniśmy popierać swoich produktów? Nie ma sensu według mnie kupować typowych badziewiów z Chin, które mimo, że są niewiele tańsze od naszych wyrobów, są zdecydowanie gorsze. Sam kupując cokolwiek staram się by produkt pochodził z Polski, może to utopijne postępowanie, ale w ten sposób daję w pewnym sensie pracę ludziom i pieniądze zostają w kraju. Tym bardziej dziwi mnie postępowanie wielu sprzedawców nie doceniających naszych wyrobów, które nierzadko jak w
przypadku tego odsysacza mają świetny stosunek jakość - cena. W pewnym sensie stąd wziął się mój sentyment do starego sprzętu, który mimo wieku potrafi się sprawować fantastycznie i jest to niejako dowód na to, że potrafiliśmy w przeszłości wykonywać naprawdę dobry sprzęt, który z racji tego, warty jest przywrócenia mu dawnej świetności. Smutne jest to, że praktycznie teraz nie mamy rodzimej firmy produkującej sprzęt RTV itp. Ostatnio na wszystkich świętych jak odpalałem znicze już nie czechowickimi zapałkami coś mi się robiło. Kolorowe pudełko, a zapałki wyprodukowane w Indiach. Najgorsze jest
jednak to, że były one tak łamliwe, że mało która nie złamała się podczas odpalania. Dziwne, ale teraz nie widzę naszych zapałek w sklepach. Może jest to spowodowane prywatyzacją firmy. Sam się zastanawiam, jaki jest sens sprzedawać dobrze prosperujący zakład?
czy jako Polacy nie powinniśmy popierać swoich produktów? Nie ma sensu według mnie kupować typowych badziewiów z Chin, które mimo, że są niewiele tańsze od naszych wyrobów, są zdecydowanie gorsze. Sam kupując cokolwiek staram się by produkt pochodził z Polski, może to utopijne postępowanie, ale w ten sposób daję w pewnym sensie pracę ludziom i pieniądze zostają w kraju. Tym bardziej dziwi mnie postępowanie wielu sprzedawców nie doceniających naszych wyrobów, które nierzadko jak w
przypadku tego odsysacza mają świetny stosunek jakość - cena. W pewnym sensie stąd wziął się mój sentyment do starego sprzętu, który mimo wieku potrafi się sprawować fantastycznie i jest to niejako dowód na to, że potrafiliśmy w przeszłości wykonywać naprawdę dobry sprzęt, który z racji tego, warty jest przywrócenia mu dawnej świetności. Smutne jest to, że praktycznie teraz nie mamy rodzimej firmy produkującej sprzęt RTV itp. Ostatnio na wszystkich świętych jak odpalałem znicze już nie czechowickimi zapałkami coś mi się robiło. Kolorowe pudełko, a zapałki wyprodukowane w Indiach. Najgorsze jest
jednak to, że były one tak łamliwe, że mało która nie złamała się podczas odpalania. Dziwne, ale teraz nie widzę naszych zapałek w sklepach. Może jest to spowodowane prywatyzacją firmy. Sam się zastanawiam, jaki jest sens sprzedawać dobrze prosperujący zakład?
poniedziałek, 7 listopada 2011
M2405S wymiana przełącznika rodzaju pracy
Prócz zainteresowania motoryzacją uwielbiam elektronikę, a zwłaszcza stary sprzęt audio rodzimej produkcji. Akurat posiadam u siebie jedną z popularnych wersji magnetofonu szpulowego M2405S. Cały czas w sferze marzeń pozostaje posiadanie Koncerta w wersji najlepiej czterościeżkowej, a póki co reanimuję mojego staruszka i niestety odkąd go używam występował w nim problem z przełącznikiem rodzaju pracy. Przełącznik ów służy do wyboru ścieżki którą magnetofon odtwarza jak i również daje możliwość wyboru rodzaju dźwięku: stereo, mono. Wszystkie funkcje przełącznika dostępne są przy dwóch rodzajach prędkości, które oferuje magnetofon czyli 19,05 cm/s i 9,53 cm/s, przy czym przy pierwszej pasmo przenoszenia wynosi: 40 - 18000 Hz, a drugiej 40 - 16000 Hz. Przy nagrywaniu monofonicznym istnieje możliwość wyboru jednej z dwóch ścieżek na stronę. Czyli możemy nagrać dwa razy tyle materiału co w trybie stereofonicznym. Z tego co dowiedziałem się od taty problem z przełącznikiem występował od nowości. Kiedyś grzebiąc na pewnym serwisie, znalazłem cały przełącznik za jedyne 7zł. Teraz już wiem czemu był taki tani. Prościej by było wymienić cały magnetofon, ale czego nie robi się dla sentymentu. Teraz akurat posiadam nadmiar czasu, więc by go jakoś spożytkować zabrałem się za wymianę wadliwego podzespołu. Poniżej prezentuję kilka fotek z pierwszego dnia zabawy z nim:
Po wykręceniu "płyty głównej" magnetofonu
Najśmieszniejsze jest to, że najwięcej trudu zajęło mi odkręcenie jednej z pięciu śrub trzymających tą "płytę".
Wszystkie poszły od śrubokręta prócz tej jednej z którą spotkał się przecinak.
Jeszcze przed całą operacją. Dawca na szmatce i biorca w "płycie głównej"
Przed całą ta operacją zastanawiałem się jaki sposób wybrać, bo nie dysponuję aż tak czytelnym schematem. Czy zrobić zdjęcia i działać czy jednak wykorzystać "pajęczą" metodę. Wybór padł na drugi sposób. Wykorzystałem przy tym kynar który kupiłem gdy jeszcze chodziłem do technikum. Wtedy na zajęcia mi się nie przydał, ale teraz spełnił swoją rolę.
Przysunąłem do siebie obydwa przełączniki i powolutku przelutowywałem jeden kabelek po drugim.
Po całej operacji przeniesienia "nowy" przełącznik zajął miejsce starego
Wiem wygląda do strasznie, ale miejmy nadzieję, że cała operacja się powiedzie
Już dzisiaj kolejnych fotek nie zdążyłem zrobić, ale część " pajęczej nici" zdołałem z pozytywnym skutkiem uprzątnąć. Przed przekładaniem tego "nowego" zaaplikowałem mu dawkę kontaktu S i U by dodatkowo odświeżyć go, choć i tak jest on w lepszym stanie niż mój stary przełącznik.
Jutro jak wrócę z uczelni zapewne nie będzie już czasu by nic przy magnetofonie robić, ale i tak nie miałbym czym bo ta cała zamiana pochłonęła cynę którą miałem, prócz tego zabrała ze sobą odsysacz, który powędruje do krainy wiecznego ciepła zwanej piecem.
Dwa dni po 5 godzin i można powiedzieć, że jestem dopiero w połowie całej operacji. Przed finalnym włączeniem magnetofonu do czyszczenia pójdzie reszta styków, przełączników, a poprawność połączeń zweryfikuję ze schematem który choć jest nie najlepszej jakości to pozwoli mi choć w pewnym stopniu uniknąć "niespodzianki" po włączeniu zasilania.
Prócz części typowo elektrycznej magnetofon ma tendencję do zaginania taśmy. Z tego co zaobserwowałem, to wystarczy trochę podnieść talerzyk zabierający taśmę, ale to błahostkę zostawię sobie na sam koniec. Myślę, że po wykonaniu zaplanowanych przeze mnie prac mój szpulak będzie pracował jeszcze lepiej niż robił to do tej pory.
Po wykręceniu "płyty głównej" magnetofonu
Najśmieszniejsze jest to, że najwięcej trudu zajęło mi odkręcenie jednej z pięciu śrub trzymających tą "płytę".
Wszystkie poszły od śrubokręta prócz tej jednej z którą spotkał się przecinak.
Jeszcze przed całą operacją. Dawca na szmatce i biorca w "płycie głównej"
Przed całą ta operacją zastanawiałem się jaki sposób wybrać, bo nie dysponuję aż tak czytelnym schematem. Czy zrobić zdjęcia i działać czy jednak wykorzystać "pajęczą" metodę. Wybór padł na drugi sposób. Wykorzystałem przy tym kynar który kupiłem gdy jeszcze chodziłem do technikum. Wtedy na zajęcia mi się nie przydał, ale teraz spełnił swoją rolę.
Przysunąłem do siebie obydwa przełączniki i powolutku przelutowywałem jeden kabelek po drugim.
Po całej operacji przeniesienia "nowy" przełącznik zajął miejsce starego
Wiem wygląda do strasznie, ale miejmy nadzieję, że cała operacja się powiedzie
Już dzisiaj kolejnych fotek nie zdążyłem zrobić, ale część " pajęczej nici" zdołałem z pozytywnym skutkiem uprzątnąć. Przed przekładaniem tego "nowego" zaaplikowałem mu dawkę kontaktu S i U by dodatkowo odświeżyć go, choć i tak jest on w lepszym stanie niż mój stary przełącznik.
Jutro jak wrócę z uczelni zapewne nie będzie już czasu by nic przy magnetofonie robić, ale i tak nie miałbym czym bo ta cała zamiana pochłonęła cynę którą miałem, prócz tego zabrała ze sobą odsysacz, który powędruje do krainy wiecznego ciepła zwanej piecem.
Dwa dni po 5 godzin i można powiedzieć, że jestem dopiero w połowie całej operacji. Przed finalnym włączeniem magnetofonu do czyszczenia pójdzie reszta styków, przełączników, a poprawność połączeń zweryfikuję ze schematem który choć jest nie najlepszej jakości to pozwoli mi choć w pewnym stopniu uniknąć "niespodzianki" po włączeniu zasilania.
Prócz części typowo elektrycznej magnetofon ma tendencję do zaginania taśmy. Z tego co zaobserwowałem, to wystarczy trochę podnieść talerzyk zabierający taśmę, ale to błahostkę zostawię sobie na sam koniec. Myślę, że po wykonaniu zaplanowanych przeze mnie prac mój szpulak będzie pracował jeszcze lepiej niż robił to do tej pory.
piątek, 21 października 2011
Jesienny koniec
Po kupieniu "zabawek"
zacząłem składać wszystko do kupy
W pewnym momencie musiałem przerwać remont z powodu kampanii wrześniowej z teorii obwodów i nie tylko.
Ostatnim etapem pracy który wykonałem było złożenie całego zawieszenia przedniego, zamontowanie kowadełka w prądnicy - iskrowniku jak i przylutowaniem wyprowadzeń od cewek świetlnych oraz zabudowanie nowej stacyjki.
Montaż całego sprzęgła, prądnicy w komorze silnika, założenie magneta zostawiłem sobie na wiosnę.
Prócz wyżej wymienionych czynności planuję także wymienić hamulce na całkowicie nowe, zrobić szlif cylindra, pierwszy dla tego silnika. Przy okazji od razu wypoleruję kanały jak ściągnę cylinder. Póki co motorower w spokoju spędzi zimę a obecnie wygląda tak:
zacząłem składać wszystko do kupy
W pewnym momencie musiałem przerwać remont z powodu kampanii wrześniowej z teorii obwodów i nie tylko.
Ostatnim etapem pracy który wykonałem było złożenie całego zawieszenia przedniego, zamontowanie kowadełka w prądnicy - iskrowniku jak i przylutowaniem wyprowadzeń od cewek świetlnych oraz zabudowanie nowej stacyjki.
Montaż całego sprzęgła, prądnicy w komorze silnika, założenie magneta zostawiłem sobie na wiosnę.
Prócz wyżej wymienionych czynności planuję także wymienić hamulce na całkowicie nowe, zrobić szlif cylindra, pierwszy dla tego silnika. Przy okazji od razu wypoleruję kanały jak ściągnę cylinder. Póki co motorower w spokoju spędzi zimę a obecnie wygląda tak:
Subskrybuj:
Posty (Atom)