wtorek, 6 grudnia 2011

Deszczowy poniedziałek


9:51 wsiadłem jak co poniedziałek w pociąg. Akurat dzisiaj wypadało kupić bilet miesięczny na pociąg. Odkąd działa wyremontowana kasa na dworcu w Będzinie postanowiono zainstalować w niej takie urządzenie na szybie by Pani w kasie mnie słyszała. Fajnie to wyglądało, ale nigdy nie działało. Najgorzej było jak skuwali podłogę na dworcu, a ja jak jakiś kretyn musiałem schylać się i krzyczeć do okienka. Oczywiście wybrałem plan b i dawałem Pani bilet jak jakaś oferma mówiąc, ze chce taki sam :D . Później zmienił się przewoźnik, ale magiczne urządzenie dalej nie działało. Ktoś by pomyślał, że nic nie może mnie zaskoczyć, a tutaj taki piskus. Wpadam po bilet, a tu, inna Pani w kasie i mile wita mnie głosem właśnie przez to białe ustrojstwo na szybie, a myślałem, że to jest atrapa. Tak nagle z dnia na dzień taka zmiana. Jestem w szoku. Ogólnie poniedziałkowa pogoda była do dupy. Padało jak cholera, a ja zapomniałem parasolki. Kupiłem jakiś czas temu taką bajerancką samoskładajacą się, a teraz rzuciłem ją w kąt i nawet ani razu jej nie użyłem. Jednym z pozytywnych aspektów tej podróży jest to, że ani nie wieje, ani nie pada w pociągu. Zmienił się przewoźnik, tabor i cena. Z perspektywy czasu warto jednak za ten wyższy komfort zapłacić ciut więcej. Przynajmniej jest cicho i mogę w całkowitym spokoju oddawać się mojej muzycznej pasji. Teraz akurat na tapecie mam grupę Pilot. Mogę nawet stwierdzić, że w pociągu jest tak cicho, że nie mogę usunąć. Człowiek przyzwyczaił się do starych rupieci, a tutaj taki sprzęt jeździ. Teraz zamiast starych EN-57 jeżdżą Flirty i bydgoskie Pesy. Teraz aktualnie mam przyjemność jechać naszym rodzimym produktem, ale znowu nie siedzę na swoim ulubionym miejscu tuż za drzwiami przodem do kierunku jazdy lecz tyłem. Nie jestem wrażliwy na jazdę tyłem do kierunku jazdy, ale wskutek mojego zboczenia związanego z lubieniem bądź nie lubieniem określonych miejsc to miejsce mi nie przypadło do gustu. Pociąg minął Zawarcie, a miejsce obok mnie jest dalej wolne. Czy jestem taki straszny? Chyba tak xD Zważając na to jak ostatnio w wagonie drugiej klasy Pani wraz z wysiadającym kolegą zaczęła się ubierać, a następnie wyszła z przedziału, nie wysiadając z pociągu. Czasem myślę, że rozumowanie kobiet jest nielogiczne. Przecież jakbym miał coś zamiar jej zrobić to i tak bym zrobił. Widocznie co siedzi w kobiecej głowie nigdy się nie dowiemy. 

poniedziałek, 5 grudnia 2011

ADB 2849ST - krótka recenzja

W ostatnim wpisie obiecałem, że wspomnę o dekoderze. Po jednym dniu użytkowania mam już pewien pogląd na ten temat. Jest to jak już wcześniej pisałem dekoder firmy ADB 2849ST i choć usługodawca nie chwali się nazwą urządzenia to po małych poszukiwaniach w internecie udało mi się znaleźć nazwę tego modelu. Po otwarciu pudełka ukazuje się naszym oczom dekoder, zasilacz 12 V, pilot + baterie, instrukcja obsługi, karta gwarancyjna i karta kodowa czyli wszystko co jest nam potrzebne do uruchomienia urządzenia. Co ciekawe w całej instrukcji dekoder występuje pod nazwą ITI-2849ST co nie do końca jest zgodne z prawdą. Urządzenie to jest oferowane w telewizji n na kartę w dwóch wariantach cenowych za 280 zł z opłaconym abonentem na 2 miesiące i za 320 zł z abonentem na 3 miesiące. W obydwu wariantach mamy dostęp do pełnej oferty programowej telewizji n na kartę. Dekoder prezentuje się następująco:





Jak widać z przodu jest tylko wejście na kartę kodową i kolorową diodę świecą na czerwono w stanie czuwania i na zielono podczas normalnego działania tunera. Dodatkowym sposobem sygnalizacji przyjmowania danych z pilota są jej krótkie mignięcia. Na przodzie producent nie umieścił tylko wyświetlacza. Zresztą po co on tam potrzebny, chyba tylko by wyświetlał złą godzinę lub kod błędu podczas usterki :D
Jak widzimy z tyłu mamy gniazda DVB-T do podłączenia anteny naziemnej, SAT do podłączenia anteny satelitarnej, gniazdo ETHERNET do podłączenia internetu. Umożliwi nam to dostęp do m.in. nPortalu i internetowego radia. Zapewne nie skorzystamy na tunerze z redtube, ale wszystkiego mieć nie można xD Podłączenie internetu zagwarantuje nam wyłącznie ograniczony dostęp do sieci. Dalej mamy gniazdo USB, które obsługuje urządzenia o pojemności nie mniejszej niż 80 GB. Dodatkowo dekoder formatuje je systemem plików, który nie jest widziany pod windows, a prócz tego materiał nagrany z dekoder na dysk jest zabezpieczony przed powielanie.   Jednymi słowy musimy dysponować najlepiej osobnym dyskiem do tej zabawy. Kolejnym gniazdem na tylnej płycie jest cyfrowe wyjście audio SPDIF, wyjście HDMI, wyjście SCART, gniazdo MODEM (oznaczone jako do wykorzystania w przyszłości), gniazdo zasilania.
Co do złącza odpowiedzialnych za komunikację z telewizorem czyli złącz SCART i HDMI to w pierwszym przypadku mamy do dyspozycji 2 tryby przesyłania sygnału (Composite i RGB) , a w drugim jest ich 4 (1920x1080, 1280x720, 768x576 progressive, 768x576 interlacing) Prócz tego przy korzystaniu ze złącza HDMI mamy możliwość włączenia lub wyłączenia trybu DVI. Tryb ten pozwala na przesyłanie dźwięku złączem HDMI, ale przy jego wyłączeniu trzeba pobrać fonię ze złącza SCART lub SPDIF. Co ciekawe nawet w wypadku korzystania ze SCARTA mamy możliwość obejrzenia kanałów HD co prawda nie w takiej jakości jak są nadawane, ale jest taka opcja dzięki temu, że dekoder przeskalowuje sobie obraz. Ja korzystam wyłącznie ze złącza SCART, więc nie mam póki co porównania w jakości obrazu między trybami pracy dekodera.
Przy pierwszym uruchomieniu dekoder pobiera sobie aktualizację oprogramowania co może potrwać do 30 minut. Później wymagana jest aktywacja, telefoniczna bądź przez internet (w chwili pisania tej recenzji jest jeszcze niedostępna) lub sms-em. Tutaj wypada wspomnieć o głównej wadzie tego odbiornika a mianowicie bez aktywacja nie obejrzymy zupełnie nic, nawet naziemnej telewizji cyfrowej, bo odbiornik jest zablokowany. W instrukcji pisze, ze aktywacja może potrwać do dwóch dni roboczych, ale ja aktywowałem go w sobotę po 11 i dekoder był gotowy do użycia po czasie nie przekraczającym godziny. Po wyszukaniu kanałów z Hot Birda 13.0 E i naziemnej telewizji cyfrowej od razu rzuca się w oczy z góry zdefiniowana lista kanałów. Nie mamy możliwości jej zmiany, lecz możemy w prosty sposób utworzyć listę kanałów ulubionych i problem przestaje istnieć. Nie znalazłem tylko możliwości ręcznego wyszukiwania kanałów z satelity jak i przeszukiwania listy kanałów które dekoder znalazł, ale może za krótko go mam, bo dopiero jeden dzień. Kolejno włączyłem przełącznik DiSEqC i dekoder dodatkowo pobrał listę kanałów z Astry 19.2 E.  Ostatecznie wygląda to tak, że na początku listy kanałów są te z Hot Birda, później te z Astry, a na końcu naziemne cyfrowe. Trochę jest gmatwania by to wszystko ogarnąć.  Czytałem na różnych forach, że ów dekoder jest dość wrażliwy na jakość sygnału satelitarnego i może nie odbierać mimo tego, że inny dekoder przy tych samych parametrach technicznych będzie działał normalnie. Kolejnym rzekomym problemem może być ustawienie jako LNB1 Astry a jako LNB2 Hot Birda. Czytałem, że przy takim wariancie mogą wystąpić problemy. U mnie żaden z powyższych problemów nie występuje, antenę mam ustawioną tak na oko z tym że jest to czaszka 80 cm, a głównym satelitą jest Hot Bird. Co do naziemnej telewizji cyfrowej to zwykła chińska antena dająca możliwość obrotu ustawioną w bliżej nieokreślonym kierunku dała mi możliwość odebrania wszystkich aktualnie dostępnych stacji w mojej miejscowości. Na koniec dodam, że główną wadą tego dekodera jest parowanie karty kodowej wraz z nim samym. Co ciągnie za sobą taki problem, że w przypadku uszkodzenia lub zagubienia karty jesteśmy zmuszeni zapłacić 99 zł za wyrobienia nowej. W przeciwnym wypadku dekoder staje się bezużyteczny. Kolejnym mankamentem jest obsługiwane przez powyższe urządzenie wyłącznie systemu kodowania Conax, a wobec braku dodatkowych slotów na moduły dostępu wykorzystamy go wyłącznie do odbioru telewizji n.
Niewątpliwą zaletą jest dostęp do setek kanałów FTA jak i DVB – T nawet przy niepłaceniu abonamentu.
Przedstawię na koniec jego wady i zalety:
Zalety:
  • cena (za sam odbiornik DVB-T trzeba się liczyć z kosztami 120-150 zł)
  • obsługa przełącznika DiSEqC
  • rozwijane oprogramowanie (miejmy nadzieję, że w dobrym kierunku :D)
  • brak umowy – oferta PrePaid
  • możliwość korzystania z kanałów FTA i telewizji DVB-T bez wykupywania pakietów czyli całkowicie za darmo (za 2 miesiące sprawdzi się miejmy nadzieję w praktyce)
Wady:
  • brak możliwości ręcznego wyszukiwania kanałów – odgórnie zdefiniowana lista
  • parowanie dekodera wraz z kartą kodową – nie działa on bez niej
  • pierwsze uruchomienie wymaga aktywacji– bez niej nawet DVB – T nie obejrzymy

Myślę, że temat dekodera wyczerpałem. Na koniec fotki wnętrza zgodnie z zasadą nie poznasz póki nie rozbierzesz, ja poznałem:




PS: Fotki są neta sam nie byłem na tyle głupi by zrywać plombę i tracić gwarancję na 24 miesiące :D
Wszystko napisane wyżej jest moimi osobistymi przemyśleniami po dniu obcowania z tym urządzeniem.  Jeśli wyjdzie coś jeszcze ciekawego dam o tym znać.  W razie jakichkolwiek pytań służę radą. 

niedziela, 4 grudnia 2011

Prace dobiegły końca



Piszę co kilka dni wiadomości, więc dzisiaj się postaram pociągnąć dłużej mój monolog.
Od paru dni nie pisałem, bo w pewnym sensie nie miałem czasu, a wiadomo z drugiej strony jak już zapewne pisałem jestem dość leniwą jednostką. Między kończeniem magnetofonu udało mi się przywrócić do działania pendrive data traveller i o czym muszę  wspomnieć, nieodzowne w tej operacji było wykorzystanie wirtualnej maszyny z systemem windows xp, który pozostał mi po drukarce lexmarka niedysponującej sterownikami do windows 7, ale to już inna historia. Pragnę tylko zaznaczyć, że warto mieć starszą wersje systemu bo nie wszystko można wykonać w nowszej.
Magnetofon o który m pisałem w poprzednim wątku został doprowadzony do stanu niemal fabrycznego. Choć roboty się opóźniały jak budowa autostrad to wszystko skończyło się pomyślnie. Podczas wymiany tego przełącznika był taki moment, że miałem chwilę zwątpienia, a zwłaszcza jak trafiłem w końcówce na taki moment w którym było tak ciasno, że strach było cokolwiek robić. Prócz wymiany przełącznika, wyczyściłem cały tor audio, wszystkie styczniki, przełączniki, potencjometry. Ogrom pracy, ale było warto. Początkowo po pierwszym uruchomieniu magnetofonu na "nowym" przełączniku nie mogłem go wyłączyć, ale to była błahostka. Później okazało się , że prawy wskaźnik wysterowania nie działa mimo tego, że magnetofon umożliwiał pracę zarówno stereofoniczną jak i monofoniczną. Okazało się, ze wystarczyła prosta modyfikacja połączeń na lewej stronie segmentu pierwszego przełącznika rodzaju pracy. Zapewne miało to związek z tym, że wersja magnetofonu którą posiadam ma rzadko spotykane wskaźniki wysterowania i wymagało to odmiennego połączenia niż schemat na to wskazuje. Poniżej zaprezentuję dwa filmiki które nagrałem bezpośrednio po uruchomieniu. Na pierwszym występują niecenzuralne słowa, ale jak to mawiają oj tam oj tam. Chodzącym aniołem nie jestem mógłbym rzec, że prócz ukrytych rogów jest ze mnie kawał cholery :D

Na filmiku drugim występuje jeszcze "defekt" z niedziałającym prawym wskaźnikiem oraz łatwo można zauważyć jak magnetofon jest wrażliwy na zakłócenia wywołane przez telefon komórkowy, nieraz sam zastanawiam się co ja noszę w kieszeni xD

Jeśli tylko znajdę chwilę czasu nagram dźwięk bezpośrednio z magnetofonu, bo mimo swojego wieku ponad 26 lat imponuje on jakością. Mogę powiedzieć, że ten magnetofon towarzyszy mi przez całe moje życie i to wykształciło we mnie pewne co by nie mówić zboczenie, które objawia się tym, że lubię patrzeć na obracające się szpule, wskaźniki wysterowania poruszające się w takt muzyki. Sprawia to ogólne wrażenie, że muzyka ta żyje. To nie to co dzisiejsze mp3 o którym jak mawiał mój nauczyciel z technikum, że to sztuczna muzyka :D Jak byłem mały mama puszczała mi z niego utwory jak zasypiałem i zapewne miało to wpływ na rodzaj muzyki słuchanej przeze mnie aktualnie. Muzyka jak i takie majsterkowanie przy sprzęcie jest dla mnie odskocznią od problemów, zajęć w szkole. Dlatego niezmiernie się cieszę, że udało mi się podmienić ten przełącznik choć początkowo miałem wątpliwości czy on jeszcze w ogóle zadziała :D 
Ostatnio męczę ładowarkę do wiertarki akumulatorowej. Padł w niej przekaźnik na 24V. Niestety zaliczyłem 4 sklepy elektroniczne i w żadnym nie ma dokładnie takiego jak chcę. Najbardziej jestem zdumiony jednak po kolejnej wizycie w sklepie świat elektroniki w Częstochowie gdzie mam okazję studiować. Pan w sklepie, albo ma wiedzę absolutną na temat całego asortymentu sklepu, albo nic tam nie ma. Może powinienem wchodząc zapytać "a co jest?" :D. Od razu przypomina mi się sklep
"Nie dla kretynów" taka reklama powinna nad tym elektronicznym sklepem wisieć. Pan z za lady wygląda jakby zaraz miał zejść, widać ze jest znudzony, na jego doradzanie nie ma co liczyć, ale to mi się podoba. To taki typowy sklep dla łowców. Trzeba się wykazać nie lada obeznaniem w temacie, a ja to uwielbiam, bo dzięki temu człowiek cały czas poszerza swoje horyzonty.  W związku z wyżej wymienionymi okolicznościami będę musiał posłużyć się tym dobrodziejstwem XXI wieku w postaci internetu zresztą nie pierwszy raz.
Sobota upłynęła mi spokojnie pod znakiem giełdy elektronicznej w Sosnowcu. Nie licząc roztargnionego kierowcy ciężarówki to mógłbym powiedzieć, że dzisiaj nic mnie nie zaskoczyło, ale nie pierwszy nie ostatni raz widzę jak panowie jeżdżą jak typowi kretyni, aż mnie ręka świerzbi. Przy okazji wizyty na giełdzie nabyłem dekoder ADB 2850ST który ma możliwość odbioru telewizji cyfrowej satelitarnej jak i naziemnej. W najbliższym czasie postaram się  wspomnieć o nim  kilka słów z punktu widzenia zwykłego użytkownika.

niedziela, 13 listopada 2011

Kolejny przespany dzień

Przez ostatni czas dalej nie ruszyłem z magnetofonem. Ostatnimi czasy zbyt wcześnie wstaje, mało śpię w nocy, a więcej w dzień i nie jestem w stanie wszystkiego ogarnąć. Poprzez małą ilość czasu wpisy umieszczam niecodziennie jakbym chciał. Ostatnimi czasu temperatura aż tak spadła, że wspólnie z tatą postanowiliśmy zmienić opony na zimówki. Akurat dobrą porę wybraliśmy , bo już dzisiaj rano było zero i płyn w pompce od spryskiwaczy mi zamarzł, więc też poleciała dolewka zimowego do zbiornika. Początkowo myślałem, że nieświadomie skróciłem żywot dopiero co zamontowanej pompki, ale w końcu ruszyła. Dzisiaj wybrałem się na targ do Będzina ta trochę się pooglądać i zakupiłem dość spontanicznie dwie płyty vinylowe: The Beatles - 20 Greatest Hits jak i John'a Lennon'a Double Fantasy i przy okazji wyszedł kolejny mankament mojego gramofonu, a mianowicie za szybki powrót ramienia przy próbie ustawienia go na płycie nad daną ścieżką, ale to temat na później. Póki co jutro mam mocne postanowienie dokończenia przełącznika rodzaju pracy w magnetofonie.    

czwartek, 10 listopada 2011

Przemyślenia...

Od 3 dni nie byłem w stanie ruszyć magnetofonu dalej. Z jednej strony wykończony byłem codziennym wstawaniem i spaniem po 5 godzin , a z drugiej po prostu mi się nie chciało. Kolejny raz miałem okazje przekonać się, że jeśli nic się nie wie to w sklepie nie ma co liczyć na doradzanie. W poniedziałek będąc jak prawie codziennie w Częstochowie postanowiłem odwiedzić pobliski sklep elektroniczny celem kupienia cyny i odsysacza, bo ten który obecnie używam poległ na placu boju. Pan w sklepie elektronicznym na moje, "że chciałbym jakiś lepszy odsysacz" przynosi mi taki typowo chiński. Niestety miał pecha bo w tym temacie "jadłem chleb z niejednego pieca" i zapytałem czy nie ma takich polskich i o dziwo były. Ja sam nie wiem
czy jako Polacy nie powinniśmy popierać swoich produktów? Nie ma sensu według mnie kupować typowych badziewiów z Chin, które mimo, że są niewiele tańsze od naszych wyrobów, są zdecydowanie gorsze. Sam kupując cokolwiek staram się by produkt pochodził z Polski, może to utopijne postępowanie, ale w ten sposób daję w pewnym sensie pracę ludziom i pieniądze zostają w kraju. Tym bardziej dziwi mnie postępowanie wielu sprzedawców nie doceniających naszych wyrobów, które nierzadko jak w
przypadku tego odsysacza mają świetny stosunek jakość - cena. W pewnym sensie stąd wziął się mój sentyment do starego sprzętu, który mimo wieku potrafi się sprawować fantastycznie i jest to niejako dowód na to, że potrafiliśmy w przeszłości wykonywać naprawdę dobry sprzęt, który z racji tego, warty jest przywrócenia mu dawnej świetności. Smutne jest to, że praktycznie teraz nie mamy rodzimej firmy produkującej sprzęt RTV itp. Ostatnio na wszystkich świętych jak odpalałem znicze już nie czechowickimi zapałkami coś mi się robiło. Kolorowe pudełko, a zapałki wyprodukowane w Indiach. Najgorsze jest
jednak to, że były one tak łamliwe, że mało która nie złamała się podczas odpalania. Dziwne, ale teraz nie widzę naszych zapałek w sklepach. Może jest to spowodowane prywatyzacją firmy. Sam się zastanawiam, jaki jest sens sprzedawać dobrze prosperujący zakład?

poniedziałek, 7 listopada 2011

M2405S wymiana przełącznika rodzaju pracy

Prócz zainteresowania motoryzacją uwielbiam elektronikę, a zwłaszcza stary sprzęt audio rodzimej produkcji. Akurat posiadam u siebie jedną z popularnych wersji magnetofonu szpulowego M2405S. Cały czas w sferze marzeń pozostaje posiadanie Koncerta w wersji najlepiej czterościeżkowej, a póki co reanimuję mojego staruszka i niestety odkąd go używam występował w nim problem z przełącznikiem rodzaju pracy. Przełącznik ów służy do wyboru ścieżki którą magnetofon odtwarza jak i również daje możliwość wyboru rodzaju dźwięku: stereo, mono. Wszystkie funkcje przełącznika dostępne są przy dwóch rodzajach prędkości, które oferuje magnetofon czyli 19,05 cm/s i 9,53 cm/s, przy czym przy pierwszej pasmo przenoszenia wynosi: 40 - 18000 Hz, a drugiej 40 - 16000 HzPrzy nagrywaniu monofonicznym istnieje możliwość wyboru jednej z dwóch ścieżek na stronę. Czyli możemy nagrać dwa razy tyle materiału co w trybie stereofonicznym. Z tego co dowiedziałem się od taty problem z przełącznikiem występował od nowości. Kiedyś grzebiąc na pewnym serwisie, znalazłem cały przełącznik za jedyne 7zł. Teraz już wiem czemu był taki tani. Prościej by było wymienić cały magnetofon, ale czego nie robi się dla sentymentu. Teraz akurat posiadam nadmiar czasu, więc by go jakoś spożytkować zabrałem się za wymianę wadliwego podzespołu. Poniżej prezentuję kilka fotek z pierwszego dnia zabawy z nim:
Po wykręceniu "płyty głównej" magnetofonu
Najśmieszniejsze jest to, że najwięcej trudu zajęło mi odkręcenie jednej z pięciu śrub trzymających tą "płytę".
Wszystkie poszły od śrubokręta prócz tej jednej z którą spotkał się przecinak.
Jeszcze przed całą operacją. Dawca na szmatce i biorca w "płycie głównej"

Przed całą ta operacją zastanawiałem się jaki sposób wybrać, bo nie dysponuję aż tak czytelnym schematem.  Czy zrobić zdjęcia i działać czy jednak wykorzystać "pajęczą" metodę. Wybór padł na drugi sposób. Wykorzystałem przy tym kynar który kupiłem gdy jeszcze chodziłem do technikum. Wtedy na zajęcia mi się nie przydał, ale teraz spełnił swoją rolę.
Przysunąłem do siebie obydwa przełączniki i powolutku przelutowywałem jeden kabelek po drugim.

Po całej operacji przeniesienia "nowy" przełącznik zajął miejsce starego
Wiem wygląda do strasznie, ale miejmy nadzieję, że cała operacja się powiedzie
Już dzisiaj kolejnych fotek nie zdążyłem zrobić, ale część " pajęczej nici" zdołałem z pozytywnym skutkiem uprzątnąć. Przed przekładaniem tego "nowego" zaaplikowałem mu dawkę kontaktu S i U by dodatkowo odświeżyć go, choć i tak jest on w lepszym stanie niż mój stary przełącznik.
Jutro jak wrócę z uczelni zapewne nie będzie już czasu by nic przy magnetofonie robić, ale i tak nie miałbym czym bo ta cała zamiana pochłonęła cynę którą miałem, prócz tego zabrała ze sobą odsysacz, który powędruje do krainy wiecznego ciepła zwanej piecem.
Dwa dni po 5 godzin i można powiedzieć, że jestem dopiero w połowie całej operacji. Przed finalnym włączeniem magnetofonu do czyszczenia pójdzie reszta styków, przełączników, a poprawność połączeń zweryfikuję ze schematem który choć jest nie najlepszej jakości  to pozwoli mi choć w pewnym stopniu uniknąć "niespodzianki" po włączeniu zasilania.
Prócz części typowo elektrycznej magnetofon ma tendencję do zaginania taśmy. Z tego co zaobserwowałem, to wystarczy trochę podnieść talerzyk zabierający taśmę, ale to błahostkę zostawię sobie na sam koniec. Myślę, że po wykonaniu zaplanowanych przeze mnie prac mój szpulak będzie pracował jeszcze lepiej niż robił to do tej pory.











 

piątek, 21 października 2011

Jesienny koniec

Po kupieniu "zabawek"

zacząłem składać wszystko do kupy

W pewnym momencie musiałem przerwać remont z powodu kampanii wrześniowej z teorii obwodów i nie tylko.
Ostatnim etapem pracy który wykonałem było złożenie całego zawieszenia przedniego, zamontowanie kowadełka w prądnicy - iskrowniku jak i przylutowaniem wyprowadzeń od cewek świetlnych oraz zabudowanie nowej stacyjki.
Montaż całego sprzęgła, prądnicy w komorze silnika, założenie magneta zostawiłem sobie na wiosnę.
Prócz wyżej wymienionych czynności planuję także wymienić hamulce na całkowicie nowe, zrobić szlif cylindra, pierwszy dla tego silnika. Przy okazji od razu wypoleruję kanały jak ściągnę cylinder. Póki co motorower w spokoju spędzi zimę a obecnie wygląda tak: